Niemcy i Europa pod wrażeniem Warszawy. Tak Polska wygrała miliardową bitwę o Patrioty

2026-10-29 15:26

Decyzja Pentagonu i koncernu Lockheed Martin o ulokowaniu w Polsce jedynego poza terytorium Stanów Zjednoczonych centrum serwisowania rakiet PAC-3 MSE wywołała falę komentarzy w europejskich stolicach. Niemieckie media nie ukrywają rozczarowania porażką własnego rządu w rywalizacji o wartą miliard złotych inwestycję, a publicyści w Holandii i Norwegii przyznają, że Warszawa pokonała konkurencję twardymi liczbami.

Wystrzelenie pocisku PAC-3 z wyrzutni systemu Patriot. O centrum serwisowym rakiet w Polsce przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: Open Source/ CC0 2.5 PAC-3MSE na wyrzutni Patriot

Niemieckie media: Porażka Berlina i zaskakująca jedność Warszawy

Za Odrą werdykt Waszyngtonu przyjęto z dużym rozczarowaniem. Niemiecki przemysł zbrojeniowy był przekonany, że to właśnie u nich zostanie skonsolidowane całe zaplecze techniczne dla systemów Patriot na kontynencie.

Dziennik „Berliner Zeitung” postawił sprawę bez ogródek w tytule: „Polska wygrywa z Niemcami i kolejnymi krajami”. Gazeta zauważyła, że polska aplikacja okazała się bezkonkurencyjna merytorycznie, a Berlinowi pozostanie jedynie rola podwykonawcy w łańcuchu dostaw. Z kolei serwis Euronews w niemieckojęzycznym wydaniu wybił na czołówkę: „Nie w Niemczech: W Polsce powstaje centrum serwisowe dla rakiet Patriot PAC-3”.

Wpływowy dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” w artykule zatytułowanym „Nowe centrum serwisowe: Rakiety Patriot będą w przyszłości serwisowane w Polsce” wskazuje na gigantyczne znaczenie operacyjne inwestycji. Dotychczas uszkodzone lub wymagające przeglądów rakiety PAC-3 MSE musiały płynąć statkami przez Atlantyk, co wyłączało je ze służby na wiele miesięcy. Baza w Polsce skróci ten czas do zaledwie kilku tygodni. Niemieccy komentatorzy zwracają również uwagę na niespodziewany dla zachodnich obserwatorów pragmatyzm polskich elit: podkreślają, że mimo głębokiego sporu politycznego rząd Donalda Tuska i prezydent Karol Nawrocki potrafili zagrać do jednej bramki, by wspólnie przeforsować w Waszyngtonie interes Rzeczypospolitej.

Głosy z Hagi i Oslo: Skala zakupów przeważyła szalę

Przegraną w wyścigu o amerykański kontrakt musiały przełknąć także Haga i Oslo.

W Holandii publicyści wskazują na "bezprecedensowy rozmach polskiego programu obrony powietrznej". Jak piszą "Przy takim wolumenie zamówień lokowanie centrum w Holandii było z perspektywy Pentagonu nieuzasadnione ekonomicznie."

Z kolei serwisy ekonomiczne, powołując się na oficjalny komunikat Pentagonu, zauważają, że choć to Warszawa zdobyła główny kontrakt, sojusznicy nie zostaną z pustymi rękami.

„Europejski zakład serwisowy pocisków PAC-3 będzie oparty na silnej transatlantyckiej współpracy przemysłowej, w której Niemcy, Holandia i Szwecja pokierują integracją kluczowych łańcuchów dostaw”. - pisze MarketScreener Nederland.

Rozczarowania nie kryją także w Oslo. Na łamach oficjalnego magazynu Sił Zbrojnych Norwegii „Forsvarets Forum” wprost odnotowano porażkę własnego rządu w starciu z Polską:

„Norwegia przegrała rywalizację o centrum serwisowe pocisków przechwytujących do systemu Patriot produkowanych przez Lockheed Martin. Zamiast tego trafiło ono do Polski. Centrum serwisowe będzie jedynym tego typu obiektem poza Stanami Zjednoczonymi, a w rywalizacji brały udział cztery państwa: Norwegia, Niemcy, Holandia i Polska” – napisano w „Forsvarets Forum”.

Kulisy bitwy z potęgami. Sobkowiak-Czarnecka: „Wiosłowaliśmy w jednym kierunku”

O tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami gabinetów i dlaczego zachodnie stolice musiały uznać wyższość Warszawy, wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka opowiedziała Portalowi Obronnemu. Jak zaznaczyła wiceminister, skala wyzwania była olbrzymia, a Polska w pokonanym polu zostawiła najbogatsze gospodarki kontynentu:

– „Efekty mogą być spektakularne, bo to będzie pierwsze na świecie takie centrum poza Stanami Zjednoczonymi. W rywalizacji o tę inwestycję Polska okazała się lepsza od takich potęg jak Niemcy, Holandia czy Szwecja” – podkreśliła w rozmowie z nami.

Wiceminister ujawniła, że sukces wisiał na włosku jeszcze na krótko przed ogłoszeniem ostatecznej decyzji przez Amerykanów:

– Gdybyśmy rozmawiali kilkanaście dni temu, wszystko nie wyglądało tak różowo jak dzisiaj. Na szczęście na ostatniej prostej udało się zmobilizować wszystkie siły. Ogromna w tym rola wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza i jego bliskich relacji zarówno z Waszyngtonem, jak i dobrych relacji z panem prezydentem