Nie boję się chwalić zasług prezydenta Nawrockiego w sprawie centrum serwisowego dla systemu Patriot. Nasz wywiad!

2026-10-28 14:50

O kulisach rozmów z Amerykanami w sprawie budowy centrum serwisowego dla Rakiet PAC-3 i relacjach z Pałacem Prezydenckim z Magdaleną Sobkowiak-Czernecką, wiceminister obrony narodowej, rozmawia Grzegorz Zasępa.

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka na tle hali z armatohaubicami Krab. O centrum serwisowym przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: BRUNNER / Super Expres, Paweł Jaskółka / Super Express Magdalena Sobkowiak-Czarnecka w czarnym garniturze z czerwoną bluzką, na tle rzędu zielono-brązowych czołgów z lufami skierowanymi w prawo. Artykuły o finansowaniu zbrojeń i programie SAFE na Super Biznes.

Portal Obronny/Super Express: Pani minister, zacznę od wczorajszego wpisu ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce. Ogłosił on, że w sprawie powstania centrum serwisowego pocisków do wyrzutni Patriot osiągnięto porozumienie ponad podziałami politycznymi. Czy to tylko życzeniowe myślenie ambasadora, czy rzeczywiście tak było?

 

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka: Rzeczywiście tak było i nie ma co tego ukrywać ani się wstydzić. Trzeba jasno powiedzieć: każdy w tym procesie miał do odegrania swoją rolę na swoim poziomie. Kiedy pan prezydent wybierał się na Zgromadzenie Ogólne ONZ, zależało nam, aby w rozmowie z Donaldem Trumpem zabiegał o temat stworzenia centrum serwisowego w Polsce. Tak się stało. W tej sprawie dobrze układała się współpraca z Pałacem Prezydenckim, mieliśmy też sprawny przepływ informacji z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego oraz ministrem Marcinem Przydaczem. Kiedy wymagał tego konkretny interes Polski, wiosłowaliśmy w jednym kierunku. Efekty mogą być spektakularne, bo to będzie pierwsze na świecie takie centrum poza Stanami Zjednoczonymi. W rywalizacji o tę inwestycję Polska okazała się lepsza od takich potęg jak Niemcy, Holandia czy Szwecja.

A nie boi się pani chwalić Pałacu Prezydenckiego?

To nie pierwszy raz, kiedy rozmawiam z przedstawicielami Pałacu Prezydenckiego. Wiele godzin poświęciłam na rozmowy dotyczące mechanizmu SAFE. Wtedy nie udało mi się przekonać drugiej strony do współpracy. Cieszę się, że w przypadku centrum serwisowego ta współpraca przyniosła konkretne efekty. Mam nadzieję, że to będzie dobry punkt wyjścia również w innych sprawach.

Ambasador USA w swoim wpisie wymienił prezydenta, ministra obrony narodowej, wiceministra Cezarego Tomczyka oraz panią. Kto najbardziej napracował się przy tej sprawie?

Nie chodzi o to, żeby licytować się na zaangażowanie. Ambasador był bardzo aktywny w tym procesie i w swoim wpisie wspominał m.in. o telefonach ode mnie, czasem nawet w środku w nocy. I rzeczywiście tak było. Mój zespół przygotował wniosek, w którym przedstawiliśmy naszą koncepcję całego projektu, a pod dokumentem widnieje mój podpis. Za tym stało wiele miesięcy pracy, wizyt w Stanach Zjednoczonych, rozmów w Polsce i budowania poparcia wśród zagranicznych partnerów. Czasem w Waszyngtonie żartowano, że nie wiedzą, do kogo jeszcze Sobkowiak zadzwoni, żeby ten projekt wyszedł.

A do kogo pani dzwoniła?

To już kiedyś opiszę w pamiętnikach, ale faktycznie udało się znaleźć sojuszników nie tylko w Stanach Zjednoczonych i nie tylko w Polsce.

Dobre relacje prezydenta Nawrockiego z Donaldem Trumpem pomogły?

Na pewno to, że prezydent Trump zadeklarował wsparcie, jest zawsze pomocne. Na końcu drogi najsilniejszy głos w Stanach Zjednoczonych ma przecież prezydent. Ten projekt był o tyle skomplikowany, że działał na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony kluczowa była płaszczyzna biznesowa - nasz wniosek składany był do koncernu Lockheed Martin. Nasz plan biznesowo -technologiczny został przez Lockheed Martin oceniony najlepiej na tle pozostałych krajów. Później decyzja przeniosła się na poziom polityczny. Gdybyśmy rozmawiali kilkanaście dni temu, wszystko nie wyglądało tak różowo jak dzisiaj. Na szczęście na ostatniej prostej udało się zmobilizować wszystkie siły. Ogromna w tym rola wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza i jego bliskich relacji zarówno z Waszyngtonem, jak i dobrych relacji z panem prezydentem.

Czy ja dobrze słyszę? Dobrych relacji z prezydentem Nawrockim?

Tak. Z prezydentem Nawrockim. Na niwie bezpieczeństwa narodowego, współpracy dotyczącej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, możliwych zagrożeń geopolitycznych ten przepływ informacji i współpraca istnieją. Nie są zresztą specjalnie ukrywane. Kiedy pan premier (Kosniak-Kamysz, red.) widzi się z panem prezydentem - jak ostatnio z udziałem generała Kukuły - informacja ta trafia do mediów. Z kolei minister Grodecki co tydzień bierze udział w pracach Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego.

A jak wygląda sprawa nominacji generalskich? Czy na tym polu również doszło do porozumienia między MON a Pałacem Prezydenckim?

Jesteśmy blisko takiego porozumienia. Mam nadzieję, że 11 listopada, podobnie jak 15 sierpnia, kiedy mieliśmy ponad 20 nominacji generalskich, będzie wielkim świętem i będziemy świętować wspólnie.

Jak się pani podobają pseudonimy, które Amerykanie nadają naszym politykom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo? Minister Tomczyk został "Rambo", Premier Kosiniak - Kamysz to „K2", a o pani ambasador Rose napisał "Petarda". Podoba się pani ten pseudonim?

To typowo amerykański styl bycia i nadawania pseudonimów. Nie przeszkadza mi to. Cieszę się przede wszystkim z tego, że Amerykanie docenili nasz wkład merytoryczny w ten projekt i podjęli konkretną decyzję o wyborze Polski. Powtórzę: na tle Niemiec, Szwecji i Holandii wybór Polski nie był oczywisty. A ta decyzja bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo Polek i Polaków.

Nie umniejszając waszych zasług – Amerykanie są pragmatyczni. Co poza sympatiami i zaangażowaniem zdecydowało o tym, że baza powstanie u nas?

Najpierw zdecydowały względy techniczne i możliwości inwestycyjne, czyli to, co opisaliśmy w planie skierowanym do Lockheed Martin. Na drugim etapie doszła polityka. To bardzo dobry sygnał dla Polski i całego Sojuszu Północnoatlantyckiego, że Amerykanie poprzez to centrum serwisowe wzmocnią swoją obecność na terenie Polski. Przybliża nas to do baz i do ewentualnej koprodukcji w przyszłości. Przede wszystkim jest to potwierdzenie, że Amerykanie nie zostawiają tej części Europy. Warto podkreślić, że będziemy serwisować pociski, które są obecnie najskuteczniejsze, najbardziej popularne, o najwyższym poziomie technologicznym i na co dzień wykorzystywane na Ukrainie.

Przejdźmy do konkretów. Czy serwis prowadzić będzie polska firma, czy Lockheed Martin na terenie Polski?

Umówiliśmy się z firmą Lockheed Martin, że po uzyskaniu zgody rządu amerykańskiego mamy około trzech miesięcy na wypracowanie finalnej umowy. Kluczowa była wcześniejsza ocena Lockheed Martin, że Polska jest wiarygodnym partnerem. Najbliższe tygodnie poświęcimy na negocjacje. To, co możemy dzisiaj ujawnić, to wartość inwestycji - około miliarda złotych. Szczegóły dotyczące dokładnej lokalizacji, terminów i formuły prawnej wymagają jeszcze czasu. To kwestia taktyki negocjacyjnej, którą realizuje się za zamkniętymi drzwiami, a nie w mediach.

Kto wyłoży ten miliard złotych?

O tych szczegółach będziemy informować w odpowiednim czasie.

A miejsca pracy i transfer technologii?

Powstaną miejsca pracy, pozyskamy zaawansowaną technologię i zwiększymy poziom bezpieczeństwa. Dziś, gdy takie pociski są wysyłane na serwis z Europy do Stanów Zjednoczonych, proces ten trwa kilkanaście miesięcy. Powstanie centrum w Polsce skróci ten czas do kilku-kilkunastu tygodni. Ponadto mówimy o najbardziej zaawansowanej technologii obronnej w posiadaniu Amerykanów. Fakt, że się nią dzielą, jest przełomowy, obecnie taka obsługa odbywa się wyłącznie na terytorium USA. Centrum w Polsce będzie pracować nie tylko na rzecz rakiet znajdujących się w polskim arsenale, ale na rzecz całego kontynentu. Z tego sprzętu korzystają dziś m.in. Niemcy, Rumunia, Szwecja, Holandia oraz Ukraina.

Będziemy serwisować także rakiety wykorzystywane przez Ukrainę?

Chciałabym, żeby było co serwisować z Ukrainy. Strona ukraińska bardzo potrzebuje tego sprzętu i szybko go zużywa.

Mija rok, odkąd objęła pani funkcję pełnomocnika ds. mechanizmu SAFE i zajęła się tematyką obronną. Jak pani ocenia ten czas? Czy zaplanowane cele udało się zrealizować, czy pieniądze napływają i czy płacimy już odsetki?

Program SAFE został dowieziony - to pierwszy sukces. Najnowsze dane z Agencji Uzbrojenia pokazują, że z puli 180 miliardów złotych zakontraktowaliśmy już prawie 130 miliardów. Aż 99,5% wartości wszystkich dotychczasowych kontraktów trafia do polskich przedsiębiorstw. To wynik wyższy niż zapowiadaliśmy. Oczywiście ten odsetek nieco spadnie, gdy będziemy kupować np. samoloty do tankowania w powietrzu od Hiszpanii. Polska jako pierwsza otrzymała zaliczkę z Komisji Europejskiej. Do końca października wyślemy do Komisji rozliczenie wydatkowania środków i będziemy wnioskować o pierwszą wypłatę. Dopełnienie tego kroku uruchomi spłatę odsetek, zegar zacznie bić w ciągu najbliższych miesięcy. Pamiętam, jak rok temu opozycja zarzucała mi działanie na korzyść Niemiec i niszczenie relacji transatlantyckich. Cieszę się, że niecały rok później doprowadziłam do ważnej umowy ze Stanami Zjednoczeniami.

Czy są obszary, w których pojawiły się opóźnienia lub trudności?

Min. Magdalena Sobkowiak: Ewentualne spowolnienia wynikają z globalnej sytuacji, produkty zbrojeniowe są obecnie najbardziej pożądanymi towarami na świecie. Trwają wojny i konflikty, występują problemy z dostawami od sojuszników. Centrum serwisowe ma pomóc w rozwiązywaniu tego typu barier. Efekty minionego roku oceniam bardzo wysoko, choć wyzwań nie brakuje.

Pani nazwisko pojawiało się na giełdzie osób, rozważanych do objęcia teki ministra Funduszy po Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz. Była taka propozycja?

Żadnej oficjalnej rozmowy w sprawie objęcia tej funkcji ze mną nie było. Byłam tak skoncentrowana na sprawach amerykańskich, że mało śledziłam bieżące doniesienia polityczne. Ale pracowałam z Agnieszką Bartol, która obejmie ten resort, przy przygotowaniach do polskiej prezydencji i nad mechanizmem SAFE. To ekspertka od spraw europejskich. Bardzo cieszę się z jej nominacji i z tego, że będziemy współpracować w Warszawie.

Do której partii politycznej pani obecnie należy?

Do żadnej.

A czy planuje pani zapisać się do jakiegoś ugrupowania przed wyborami?

Na razie nie mam takich planów.