Spis treści
W obliczu napiętej sytuacji geopolitycznej pytanie o gotowość Polski na wypadek kryzysu staje się fundamentalne. Pomysł, by przeprowadzić próbną mobilizację, zyskuje zwolenników jako sposób na weryfikację realnych zdolności obronnych. Temat próbnej mobilizacji zaistniał w przestrzeni publicznej po słowach polityka Konfederacji, Sławomira Mentzena, który zasugerował przetestowanie gotowości jednej brygady. Jak napisał na platformie X 10 sierpnia:
"Generał Kukuła zapewnia, że nasza armia jest przygotowana do defilady 15 sierpnia. Skąd ta jego pewność? Bo właśnie skończyła się próba generalna defilady. Fantastycznie! Bardzo się cieszę, że nasze wojsko do czegoś się nadaje. I, że ćwiczy naprawdę ważne rzeczy, takie jak defilady. To może teraz zrobić próbę mobilizacji chociaż jednej brygady? Skoro defilady mają swoje próby, to może rzeczy wielokrotnie ważniejsze też warto byłoby przećwiczyć?" - zaznaczył.
Celem takiego sprawdzianu miałoby być zweryfikowanie realnego stanu przygotowań od stawiennictwa rezerwistów po dostępność mundurów i sprzętu. Pomysł wywołał szeroką dyskusję, gen. Maciej Klisz, były Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych w latach 2023-2026, a obecnie Szef Sztabu w Sojuszniczym Dowództwie Sił Połączonych NATO w Brunssum, studzi emocje, wskazując, że test jednej brygady to za mało. Czy Polska potrzebuje więc próbnej mobilizacji? Tak, ale jej zakres musi wykraczać daleko poza mury koszar, obejmując całe państwo.
Test dla armii: Co sprawdziłaby próbna mobilizacja jednej brygady?
Idea przetestowania gotowości mobilizacyjnej konkretnej jednostki wojskowej, rzucona m.in. przez Sławomira Mentzena, jest z wojskowego punktu widzenia jak najbardziej zasadna. Siły Zbrojne RP regularnie prowadzą ćwiczenia z udziałem rezerwistów, sprawdzając kluczowe elementy tego procesu. Próbna mobilizacja jednej brygady pozwoliłaby w kontrolowanych warunkach zweryfikować sprawność systemu powiadamiania, czyli to, czy karty mobilizacyjne docierają na czas i do właściwych osób, a także stawiennictwo rezerwistów i sprawdzenie, ilu z powołanych faktycznie pojawi się w jednostce. Umożliwiłaby również ocenę procedur ewidencyjnych i uzupełniania pododdziałów, w tym tego, jak szybko rezerwiści zostają włączeni w struktury, a także logistyki, czyli czy w magazynach czeka wystarczająca ilość mundurów, wyposażenia i broni dla zmobilizowanych żołnierzy. Wreszcie pozwoliłaby sprawdzić osiąganie gotowości bojowej i to, jak sprawnie jednostka przechodzi z trybu pokojowego na wojenny. Taki sprawdzian dostarczyłby bezcennych danych o kondycji wojskowego systemu mobilizacyjnego i pozwoliłby wyeliminować ewentualne błędy, zanim trzeba będzie je naprawiać w warunkach realnego zagrożenia.
Czym jest mobilizacja według prawa? Definicja z Ustawy o obronie Ojczyzny
Problem polega na tym, że nawet perfekcyjnie przeprowadzona mobilizacja brygady mówi niewiele o odporności całego państwa na kryzys. Aby zrozumieć istotę problemu, należy sięgnąć do podstaw prawnych. Generał Klisz w swoim komentarzu na platformie Linkedin słusznie przywołuje definicję ustawową. Zgodnie z art. 2 Ustawy o obronie Ojczyzny, mobilizacja to:
„proces przygotowania PAŃSTWA, w tym Sił Zbrojnych, do osiągnięcia gotowości do przeciwdziałania bezpośredniemu zewnętrznemu zagrożeniu bezpieczeństwa państwa, uruchamiany zarządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”.
Kluczowe jest tu podkreślenie, że mobilizacja dotyczy całego państwa, a nie wyłącznie sił zbrojnych. Jest to proces przekształcenia struktur państwowych, gospodarki i administracji z trybu pokojowego na wojenny. Ogłoszenie mobilizacji jest możliwe na wniosek Premiera w razie bezpośredniego, zewnętrznego zagrożenia dla kraju.
Próbna mobilizacja brygady – co tak naprawdę sprawdza?
Pomysł sprawdzenia gotowości mobilizacyjnej jednostek wojskowych jest zasadny i realizowany przez Siły Zbrojne każdego roku w ramach ćwiczeń z rezerwistami. Jak napisała generał Klisz:
"W 2026 roku przepisy przewidują możliwość powołania na ćwiczenia wojskowe do 200 tysięcy osób. Dlatego sam pomysł sprawdzania gotowości mobilizacyjnej jednostek wojskowych jest zasadny - i niczym nie zaskakuje".
Jak wskazuje generał, trzeba jednak precyzyjnie określić, co taki sprawdzian rzeczywiście mierzy.
"Mobilizacja jednej brygady może zweryfikować system powiadamiania, stawiennictwo, uzupełnianie pododdziałów, wydawanie wyposażenia czy osiąganie kolejnych poziomów gotowości. Będzie to jednak przede wszystkim test gotowości konkretnej jednostki oraz części wojskowego systemu mobilizacyjnego. W mojej ocenie, nie jest to właściwa forma oceny przygotowania mobilizacyjnego całego państwa, bo państwo jest znacznie bardziej złożonym systemem".
Jest to więc niezwykle ważny test sprawności konkretnej jednostki wojskowej oraz części wojskowej machiny mobilizacyjnej. Jednak, jak podkreśla generał, nawet perfekcyjnie przeprowadzona mobilizacja jednej brygady nie odpowiada na pytanie o gotowość całego państwa do funkcjonowania w warunkach wojny.
Mobilizacja państwa – znacznie szersze wyzwanie
Prawdziwa odporność państwa na zagrożenia wykracza daleko poza koszary. To zintegrowany system, w którym siły zbrojne są tylko jednym z filarów. Współczesne konflikty uderzają w całe społeczeństwa, a nie tylko w armię. W opinii generała Klisza, doświadczenia państw nordyckich, takich jak Finlandia i Szwecja, pokazują, na czym polega kompleksowe przygotowanie do obrony. Ich model, określany jako obrona totalna (szw. totalförsvar), zakłada zaangażowanie całego społeczeństwa i wszystkich zasobów państwa w wysiłek obronny. System ten obejmuje obronę wojskową oraz obronę cywilną, włączając w przygotowania administrację publiczną, sektor prywatny, organizacje pozarządowe i każdego obywatela. Finlandia, która dzieli z Rosją ponad 1200 km granicy, opiera swoje bezpieczeństwo na rozbudowanej rezerwie i zdolności do szybkiej mobilizacji setek tysięcy przeszkolonych żołnierzy, ale także na przygotowaniu całego społeczeństwa do funkcjonowania w kryzysie.
Kluczowe pytania, na które Polska musi znaleźć odpowiedź
Według generała Klisza sprawdzian gotowości państwa musi zatem odpowiedzieć na znacznie szerszy wachlarz pytań, które w swoim komentarzu stawia gen. Klisz. Dotyczą one fundamentalnych obszarów funkcjonowania kraju pod presją:
- Co stanie się z przedsiębiorstwem, gdy znacząca część jego załogi zostanie zmobilizowana? Czy firmy kluczowe dla obronności utrzymają ciągłość produkcji?
- Czy system transportowy będzie w stanie jednocześnie obsłużyć potrzeby wojska, ewakuacji ludności i podtrzymania gospodarki?
- Czy szpitale i przychodnie zachowają zdolność do działania przy masowym napływie rannych i zakłóceniach w dostawach?
- Czy urzędy państwowe i samorządowe będą funkcjonować sprawnie pod presją czasu i zagrożenia?
- Czy systemy energetyczne, telekomunikacyjne i zaopatrzenia w wodę przetrwają cyberataki, działania hybrydowe i fizyczne zniszczenia?
- Przede wszystkim, czy potrafimy przetestować wszystkie te elementy jednocześnie, w ramach zintegrowanych ćwiczeń ogólnopaństwowych?
Jak konkluduje generał Klisz:
"Możemy więc bardzo dobrze przećwiczyć mobilizację jednej brygady i nadal wiedzieć zbyt mało o zdolności państwa do funkcjonowania przez pierwsze tygodnie poważnego kryzysu lub wojny. Dlatego ćwiczenia mobilizacyjne jednostek - zdecydowanie TAK. Ale jako jeden z elementów szerszego systemu sprawdzania przygotowania państwa. Bo w wojnie nie mobilizujemy tylko Sił Zbrojnych. Mobilizujemy państwo".