Boliwariańskie Narodowe Siły Zbrojne – tygrys bez kłów i pazurów

2026-01-05 15:49

Fuerza Armada Nacional Bolivariana (Boliwariańskie Narodowe Siły Zbrojne – FANB). Tak w oryginale nazywają się siły zbrojne Wenezueli, które w niedzielę (4 stycznia) poparły p.o. prezydenta tego państwa, (do niedawna wiceprezydent) Delcy Rodriguez. Czy to oznacza, że FANB stanie w obronie reżimu? Czy dojdzie do powtórki z Iraku i Afganistanu, gdzie po szybkich zwycięstwach USA nastał czas wieloletniego wprowadzania „amerykańskiego stylu życia” – z wiadomym skutkiem? Trudno dziś prorokować. Zależy to od tego, czy deklaracja FANB jest pozorna czy rzeczywista. I od tego, czy Biały Dom zdecyduje się na „drugą falę uderzeń”. A tego Donald Trump nie wyklucza, gdyby sytuacja w Wenezueli nie była po jego myśli.

FANB, Wenezuela, armia

i

Autor: Ministerio del Poder Popular para la Defensa/ Materiały prasowe
  • Wenezuelskie Narodowe Siły Zbrojne (FANB) poparły p.o. prezydenta, rodząc pytania o ich zdolność do obrony reżimu w obliczu możliwej interwencji.
  • Pomimo formalnie dużych sił, wenezuelska armia jest osłabiona przez kryzys gospodarczy, korupcję i przestarzały sprzęt, skupiając się na wojnie asymetrycznej.
  • Czy osłabione FANB stawią opór w przypadku interwencji USA, czy też dojdzie do eskalacji konfliktu w formie partyzantki? Dowiedz się, co czeka Wenezuelę.

Potencjał poważnie osłabiony przez trwający od lat kryzys gospodarczy...

Wenezuela zajmuje 52. miejsce w ujęciu Military Power Rankings (MPR) z 2025 r. Formalnie to państwo ma jedne największych sił zbrojnych w Ameryce Łacińskiej. Zostały one poważnie osłabiona przez kryzys gospodarczy, korupcję i niestabilność polityczną. Chociaż kraj teoretycznie dysponuje znaczną liczbą żołnierzy i sprzętu, jego skuteczność w walce jest ograniczona przez zaiedbania w konserwacji sprzętu, niskie morale i pogarszającą się infrastrukturę logistyczną. 

Według Global FirePower (GPF) potencjał militarny Wenezueli został sklasyfikowany na 50. miejscu (na 145 państw ujętych w tym – jak nazwa wskazuje – globalnym rankingu).

Według MPR skuteczność FANB jest ograniczona. Dlatego ich doktryna koncentruje się na obronie państwa w wojnie asymetrycznej. Dowodzący FANB mają świadomość, że nie mają one szans na tradycyjnym polu walki. A tym bardziej w starciu z gigantycznym potencjałem wojskowym USA. Określając lapidarnie: rządzący obecnie Wenezuelą stawiają, gdyby zaszła taka konieczność, na walkę partyzancką. Sprzyjać jej mogą warunki naturalne: górzysty teren i dżungla. Partyzantkę miejską zwolennicy obecnej władzy mogą prowadzić w dużych miastach.

Ilu żołnierzy FANB nie złożyłoby broni (gdyby Amerykanie zmuszeni byli do interwencji lądowej) i przeszłoby do konspiracji partyzanckiej? Nikt tego, nawet Delcy Rodriguez ani Donald Trump, nie wie.

GARDA: płk Marek Pietrzak
Portal Obronny SE Google News

Czym są obecnie Boliwariańskie Narodowe Siły Zbrojne?

W Wenezueli obowiązuje formalny obowiązek rejestracji wojskowej dla wszystkich obywateli (mężczyzn i kobiet) od 18. do 50. roku życia. Osoby bez tzw. przeciwwskazań zobligowane są do poddania się przeszkoleniu wojskowemu. Niedopełnienie tych obowiązków grozi wysokimi grzywnami, zakazem dostępu do studiów, posiadania prawa jazdy lub rozmaitych licencji wydawanych przez państwo. Nie ma zasadniczej służby wojskowej. Ochotniczej podlegają osoby w wieku od 19 do 30 lat. W przypadku kobiet – do 25. roku życia.

Otóż w FANB służy 123 tys. aktywnych żołnierzy. Z tego:

• w wojskach lądowych – 63 tys. żołnierzy,

• w marynarce wojennej – 25,5 tys.,

• w siłach powietrznych – 11,5 tys.,

• a w Gwardii Narodowej – 23 tys.

Do tego należy dodać formacje paramilitarne (m.in. Boliwariańską Milicję – siły rezerwowe złożone z cywilów, minimum kilkaset tysięcy członków), które mogą mieć istotne znaczenie w (ewentualnej) wojnie asymetrycznej z USA. Ten potencjał militarny opiera się na pozyskanym przez dwie ostatnie dekady sprzęcie produkcji rosyjskiej, ale genezy jeszcze radzieckiej.

Gdy w 1999 r. władzę objął Hugo Chávez (określał się jako narodowy marksista), a USA objęły Wenezuelę sankcjami, ten b. zawodowy żołnierz postawił na współpracę z Rosją. Moskwa chętnie na nią przystała, bo im bliżej USA ma swoich aliantów, tym dla niej lepiej. Nim Chávez i jego następca Nicolas Maduro pogrążyli kraj w kryzysie i hiperinflacji, władza wenezuelska miała za co robić zakupy w rosyjskiej zbrojeniówce.

Wpływy ze sprzedaży ropy naftowej pozwoliły wyposażyć FANB w myśliwce Su-30, czołgi T-72, systemy przeciwlotnicze S-300, S-125 Newa i 9K37 Buk, przenośne systemy Igła-S oraz karabiny AK. Z takim arsenałem wenezuelskie siły zbrojne wyróżniały się na tle innych armii w regionie, bazujących na uzbrojeniu amerykańskim i/lub europejskim. Przy czym należy dodać, że w FANB jest jeszcze sporo sprzętu amerykańskiego, dość już przestarzałego, bo kupionego przed 1999 r. Problem w tym, że to, co w armii jest nie do końca przestarzałe, tylko w części zdolne jest do użytku. MPR podaje, że „sprzęt wojskowy, pierwotnie pochodzący z Rosji, Chin i Iranu, jest obecnie w dużej mierze niesprawny z powodu braku części, paliwa i przeszkolonych ekip konserwacyjnych”.

Nieco danych ukazujących stan liczbowy (nie jakościowy) FANB

Aviación Militar Bolivariana opiera się na myśliwcach wielozadaniowych Suchoj Su-30MK2. Wenezuela ma 24 takie samoloty. Miała, bo wg IISS co najmniej trzy rozbiły się. Na stanie jest jeszcze kilkanaście F-16 zakupionych przed 1999 r. GPF podaje, że sprawnych jest 17 myśliwców, a z 10 śmigłowców szturmowych latać może 6. W sumie lotnictwo Wenezueli dysponuje 229 statkami powietrznymi, z czego zdolnych do działania jest 126 maszyn. Obrona przeciwlotnicza bazuje na sprzęcie z Rosji. Tworzy ją 12 baterii S-300, dziewięć systemów Buk i 44 wyrzutnie Peczora. System na krótkich zasięgach uzupełniają Igły. Co ważne: FANB nie dysponują systemami walki elektronicznej.

W Armada Bolivariana pływa ponad 40 jednostek, z czego tylko kilka przedstawia wartość bojową. To fregaty klasy Mariscal Sucre (wyprodukowane we Włoszech). Pod banderą jest w sumie 6 fregat. To także dwa (wg GlobalMilitary) lub jeden (wg GPF) okręty podwodne typu 209 (produkcja niemiecka). Flota ma też 9 względnie nowoczesnych okrętów patrolowych oceanicznych i przybrzeżnych. Dodatkowo w marynarce służy 12 tys. żołnierzy piechoty morskiej. Armada nie ma okrętów desantowych.

Ejército Bolivariano de Venezuela na wyposażeniu ma ok. 100 czołgów T-72B1, parędziesiąt kompletnie przestarzałych francuskich AMX-30V. Ma kilkadziesiąt rosyjskich BWP różnych wariantów. Piechota ma potencjalnie do dyspozycji kilkaset transporterów opancerzonych, gąsienicowych i kołowych, zasadniczo radziecko-rosyjskich. Artyleria opiera się też na moskiewskich kalibrach 122/152 mm. Holowane haubice wspiera artyleria rakietowa. Wiadomo jakiej produkcji. W obronie przeciwpancernej również dominują rosyjskie rozwiązania.

Reasumując: parafrazując twórcę pierwszej polskojęzycznej encyklopedii autorstwa ks. Benedykta Chmielowskiego: „Koń, jaki jest, każdy widzi…”.

Kilka zdań komentarza

Słabiutki ten koń, wręcz to rachityczna szkapa. Jeśli Donald Trump uzna, że z podporą władzy Maduro i jego następców trzeba rozprawić się w sposób „niechirurgiczny”, to cała ta papierowa potęga FANB zostanie rozbita w kilka dni. Nie oznacza to, że USA mogą bagatelizować przeciwnika. Raczej nie stanie on do walki na otwartym polu. A – jak pokazuje najnowsza historia – partyzantkę nie jest tak łatwo pokonać. Co jak co, ale USA tego doświadczyły.

Pamiętać należy, że wojsko nie tylko wspiera obecną władzę, ale jest jej częścią, czerpiąc z tego faktu korzyści. Jest także współodpowiedzialne za ogólny upadek Wenezueli. Zatem jeśli w tym państwie ma dojść do zmiany władzy, z dyktatorskiej na demokratyczną (acz pod „wpływami” USA) bez wewnętrznych ruchawek, to musi dojść do jakiejś amnestii dla sympatyków Maduro.

Jeśli takiego aktu nie będzie, to przybędzie partyzantów, bojowników czy jak ich tam jeszcze zowią. I do już od dawna działających ugrupowań (Armia Wyzwolenia Narodowego (ELN); Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii – Armia Ludowa (FARC-EP); Segundo Marquetalia (SM); Tren de Aragua (TdA) dołączą „maduryści”. Nie jest wykluczone, że byliby oni wspierani przez państwa, które nie są zadowolone, że Donald Trump przerabia Ameryki na strefy wyłącznych wpływów USA.

ŹRÓDŁA: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Sonda
Popierasz amerykańską interwencję wojskową w Wenezueli?