Spis treści
W komunikacie opublikowanym na platformie społecznościowej X, Dowództwo Połączonych Sił Sojuszniczych (JFC) w Brunssum, odpowiedzialne m.in. za planowanie operacyjne na wschodniej flance, zwróciło uwagę na skalę zjawiska.
„Liczby nie kłamią! Porównaj 25 lipca z 26 lipca, a obraz jest nie do zignorowania: liczba poderwań samolotów Alpha wzdłuż wschodniej flanki NATO wzrosła o ponad 250%” – poinformował Sojusz.
Ten skok aktywności w ciągu zaledwie jednego dnia jest bezpośrednią konsekwencją działań lotnictwa Federacji Rosyjskiej w pobliżu granic NATO bez zgłoszonych planów lotu i z wyłączonymi transponderami. Takie działania zmuszają siły sojusznicze maszyny do startu, przechwycenia i identyfikacji. To kolejny dowód na rosnące napięcie w regionie, które wymaga od sił Sojuszu nieustannej czujności i gotowości do natychmiastowej reakcji.
Czym jest „Alpha Scramble” i dlaczego jest konieczny?
Wzrost liczby startów dotyczy misji oznaczonych kodem „Alpha Scramble”. Jest to wojskowy termin oznaczający pilne, operacyjne poderwanie myśliwców bojowych w odpowiedzi na realne zagrożenie w powietrzu. Piloci i maszyny muszą znaleźć się w powietrzu w ciągu maksymalnie 15 minut od ogłoszenia alarmu. Powodem tak częstych interwencji jest specyficzny i niebezpieczny sposób, w jaki operują rosyjskie samoloty wojskowe. Regularnie zbliżają się one do przestrzeni powietrznej NATO bez złożonego planu lotu, co uniemożliwia cywilnej i wojskowej kontroli ruchu lotniczego przewidzenie ich trasy, z wyłączonymi transponderami, czyli urządzeniami, które automatycznie wysyłają sygnał identyfikacyjny oraz informację o pozycji i wysokości samolotu, a także nie nawiązując łączności radiowej z kontrolerami ruchu lotniczego. Takie zachowanie sprawia, że rosyjskie maszyny stają się „niewidzialne” dla cywilnych systemów radarowych, co stwarza realne ryzyko kolizji z samolotami pasażerskimi. Właśnie dlatego myśliwce NATO muszą startować, aby dokonać wizualnej identyfikacji intruza, określić jego typ i uzbrojenie oraz eskortować go do momentu, aż opuści monitorowany obszar.
Rosyjski Ił-20 nad Bałtykiem – studium przypadku
Idealnym przykładem takich działań był incydent z 31 lipca 2026 roku. Wówczas para dyżurna polskich Sił Powietrznych poderwała myśliwce w celu przechwycenia rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20, który leciał nad Morzem Bałtyckim. Polska strona określiła incydent jako „prowokację” mającą na celu testowanie gotowości krajowej obrony powietrznej.Samolot Ił-20 (w kodzie NATO: Coot-A) to nie jest zwykła maszyna transportowa. Jest to wyspecjalizowana platforma przeznaczona do prowadzenia rozpoznania obrazowego i elektronicznego (SIGINT/ELINT). Opracowany na bazie pasażerskiego Ił-18, jest naszpikowany zaawansowaną aparaturą, w tym radarem obserwacji bocznej Igła-1, systemami do przechwytywania komunikacji radiowej oraz aparatami fotograficznymi do rozpoznania wizualnego. Jego misją jest zbieranie danych wywiadowczych o infrastrukturze wojskowej, systemach radarowych i sieciach łączności przeciwnika. Regularne loty takich maszyn w pobliżu granic Polski i innych krajów NATO są więc próbą aktywnego pozyskiwania informacji o potencjale obronnym Sojuszu.
Zdecydowana odpowiedź Sojuszu w ramach misji Baltic Air Policing
Reakcja NATO i jego członków jest stanowcza. Każde przechwycenie jest komunikowane jako dowód sprawności i determinacji. „Każdy atak dowodzi, że jesteśmy czujni. Każde przechwycenie dowodzi, że przestrzeń powietrzna NATO jest chroniona” – podkreśliło dowództwo w komunikacie z 5 sierpnia. Działania te odbywają się w ramach stałej misji Baltic Air Policing. Ponieważ kraje bałtyckie (Litwa, Łotwa i Estonia) nie posiadają własnego lotnictwa myśliwskiego, od momentu ich przystąpienia do NATO w 2004 roku, sojusznicy rotacyjnie pełnią dyżury, chroniąc ich przestrzeń powietrzną. Polska jest jednym z najaktywniejszych uczestników tej misji, regularnie wysyłając swoje kontyngenty „Orlik”. Wzmożona aktywność Rosji pokazuje, jak kluczowa dla regionalnego bezpieczeństwa jest ta operacja, stanowiąca widoczny symbol sojuszniczej solidarności.
Jak zauważył we wpisie na platformie Linkedin generał Maciej Klisz, który jest od 29 czerwca 2026 Szefem Sztabu w Sojuszniczym Dowództwie Sił Połączonych NATO w Brunssum, "dane nie kłamią, ale wymagają właściwego kontekstu".
"Wzrost liczby operacji lotniczych typu ALPHA SCRAMBLE (Quick Reaction Alert (Interdiction)) nie oznacza automatycznie wzrostu naruszeń przestrzeni powietrznej NATO. Większość dotyczy rosyjskich samolotów operujących w przestrzeni międzynarodowej blisko granic Sojuszu, najczęściej bez planu lotu i aktywnego transpondera".
Jak napisał dalej:
"Z perspektywy NATO Allied Joint Force Command Brunssum (JFCBS) każda taka misja sprawdza cały system gotowości zintegrowanego systemu obrony powietrznej: rozpoznanie sytuacji, wymiana danych, dowodzenie oraz aktywacja sił. Jednak wzrost o ponad 250 procent w porównaniu z lipcem 2025 roku potwierdza, że bezpieczeństwo wschodniej flanki wymaga stałej czujności i pełnej interoperacyjności".
Co to oznacza dla bezpieczeństwa Polski i NATO?
Choć rosyjskie samoloty w większości przypadków nie naruszają suwerennej przestrzeni powietrznej państw NATO, ich działania w międzynarodowej przestrzeni powietrznej są celową eskalacją napięcia. Każdy taki lot jest testem dla czasu reakcji, procedur i sprawności całego Zintegrowanego Systemu Obrony Powietrznej NATO (NATINADS). Polskie F-16 stanowią istotny element tych operacji, regularnie eskortując rosyjskie samoloty rozpoznawcze nad Bałtykiem. Utrzymanie tak wysokiego poziomu gotowości generuje znaczne koszty i wymaga sprawnej współpracy struktur dowodzenia na całej flance.
Choć nie są to bezpośrednie akty agresji, niosą ze sobą poważne ryzyko. Bliskie spotkania wojskowych odrzutowców w powietrzu mogą prowadzić do błędów w ocenie sytuacji, a w konsekwencji do niebezpiecznych incydentów. Wzmożona aktywność lotnictwa na wschodniej flance NATO jest elementem szerszej strategii Rosji, mającej na celu wywieranie presji na Sojusz i testowanie jego spójności. Odpowiedzią NATO pozostaje czujność, transparentność w informowaniu o incydentach i niezachwiana gotowość do obrony każdego centymetra terytorium Sojuszu.