Koreański zespół będzie likwidował miny w Zatoce Omańskiej

Donald Trump miał wielki żal do władz Republiki Korei (Korei Południowej), że nie chcą wspomóc wysiłku USA w operacji militarnej przeciwko Iranowi blokującemu Cieśninę Ormuz. Waszyngton naciskał i w czwartek (5 listopada) Ministerstwo Obrony Narodowej Republiki Korei obwieściło, że zamierza rozszerzyć operacje morskie w pobliżu Cieśniny Ormuz. Potrzebuje teraz zgody parlamentu, a gdy ten ją wyda, także akceptacji prezydenta.

Szary niszczyciel z flagą Korei Południowej płynie przez błękitne morze. O misji okrętów przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: Terrin Hartman /US Navy/ Materiały prasowe Niszczyciel klasy Chungmugong Yi Sun-sin (DDH 975) Marynarki Wojennej Republiki Korei

• Zakres działania misji ma być poszerzony z 600 do 1200 mil – w kierunku Cieśniny Ormuz.

• Liczebność personelu misji wzrośnie o 75 osób, do 395.

• Republika Korei zdecydowała się na iście salomonowe rozstrzygnięcie.

W marcu 2009 r. Korea Południowa rozpoczęła misję antypiracką Cheonghae Unit w Zatoce Adeńskiej, u wybrzeży Somalii i Jemenu. „Jednostka Czyste Morze” nadal działa, chroniąc statki przed atakami somalijskich piratów. Obecnie w ramach 49. rotacji Cheonghae służy niszczyciel ROKS Chungmugong Yi Sun-sin, który wypłynął z Busanu 2 października 2026 r. W skład grupy wchodzą też śmigłowiec marynarki, trzy szybkie łodzie patrolowe oraz 320 osób: załoga okrętu, sztab misji, płetwonurkowie, lotnicy oraz personel wsparcia i medyczny.

Teraz resort obrony chce uzyskać zgodę od tzw. czynników wyższych na rozszerzenie zakresu misji z 600 do 1200 mil – w kierunku Cieśniny Ormuz – na wodach na południe od Omanu, w rejonie Morza Arabskiego. Jednostki marynarki wojennej Korei Południowej operowałyby w pobliżu portu Duqm w Omanie, oddalonego o ok. 650 km od Cieśniny Ormuz.

Dziennik „The Korea Times” poinformował, że w ramach wsparcia misji Seul zamierza wysłać:

• samolot patrolowy P-8A Poseidon, z 45 osobami obsługi i wsparcia,

• zespół saperów (EOD) oraz

• bezzałogowy sprzęt do usuwania min.

Liczebność personelu misji wzrośnie o 75 osób, do 395. Misja została również rozszerzona o „wspieranie przywracania wolności żeglugi na międzynarodowych szlakach żeglugowych”. Resort obrony uważa, że dodatkowe rozmieszczenie sił jest środkiem przygotowawczym do potencjalnych operacji rozminowywania, które „mogą mieć miejsce w Cieśninie Ormuz w przyszłości”.

A jest co likwidować, bo Islamska Republika Iranu skutecznie zaminowała wody przy Cieśninie Ormuz. Ma ona zaledwie 39 km szerokości, ale tankowce płyną dwoma znacznie węższymi torami. Każdy z nich ma szerokość ok. 2 mil morskich. Iran, według szacunków, ma/miał w arsenale kilka tysięcy min różnych typów i różnego stopnia zaawansowania. Od min kontaktowych po denne.

Do sparaliżowania ruchu na dwóch torach komunikacyjnych nie trzeba stawiać tysięcy min. Wystarczy sto, dwieście.

Ile Iran ich postawił, tego nie wiadomo. I ta niewiadoma mocno komplikuje sytuację w rejonie Cieśniny Ormuz, również w obszarze odminowywania. A Iran, zaminowując wody, wykorzystuje doktrynę asymetryczną Marynarki Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGCN), opartą na setkach szybkich łodzi motorowych, cywilnych kutrach rybackich, okrętach podwodnych klasy Ghadir i Kilo oraz płetwonurkach bojowych. Nie użył stawiaczy min łatwych do namierzenia przez US Navy i US Air Force.

GEN. KOMORNICKI: USA I TRUMP SKOMPROMITOWALI SIĘ W IRANIE! | Super Ring

Seul będzie uczestniczył w neutralizacji zagrożenia minowego w ramach sojuszniczych operacji, w których prym wiodą jednostki US Navy i Royal Navy. Okręty zachodniej koalicji nie prowadzą jednak jeszcze kompleksowego, zakrojonego na szeroką skalę odminowywania. Monitorują wyznaczone korytarze i likwidują wykryte ładunki. A wykryć je nie jest tak łatwo.

Proces utrudniają silne prądy, a dno morskie jest piaszczysto-skaliste, co przy namierzaniu fałszuje echo radarowe i sonarowe. A skoro obszar nie jest wyczyszczony z min, to armatorzy i ubezpieczyciele morscy wciąż uznają szlak przez Cieśninę Ormuz za strefę skrajnego ryzyka wojennego. Co summa summarum odbija się echem na światowym rynku ropy naftowej.

Od kilku dni ceny spadają. Pod koniec października przekroczyły 110 USD za baryłkę ropy Brent. W pierwszym tygodniu listopada zeszły do poziomu 95–96 USD. Wystarczy kilka wydarzeń związanych z wojną w Iranie, by ceny poszły w górę.

Korea Południowa zdecydowała się przyłączyć do koalicji rozminowującej wody Zatoki Perskiej nie tylko pod wpływem nacisków dyplomatycznych ze strony USA.

Seul nie chciał i nie chce się angażować w jakiekolwiek działania o charakterze militarnym przeciwko Iranowi. Co innego, gdy w grę wchodzi operacja natury prewencyjnej. Tym bardziej że Republika Korei pokrywa zapotrzebowanie na ropę naftową w 70 proc. dostawami z Bliskiego Wschodu. A większość z tego transportowana jest tankowcami przez Cieśninę Ormuz i Zatokę Omańską.

Presja ekonomiczna i dyplomatyczna sojusznika numer jeden sprawiły, że marynarka wojenna Republiki Korei pojawi się u wybrzeży Omanu, kilkaset kilometrów od Cieśniny. A dlaczego tak daleko?

A dlatego, że Teheran z kolei ostrzegał Seul, że jakakolwiek obecność koreańskiej marynarki w samej Cieśninie wywoła irańską odpowiedź. Korea Południowa dała więc Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. Albo jak kto woli: zdecydowała się na salomonowe rozwiązanie. I wilk syty, i owca cała...