Polska intensyfikuje działania na wschodniej granicy w związku z rosnącą liczbą zagrożeń hybrydowych. Wiceminister obrony narodowej Stanisław Wziątek w programie "Garda" wskazał, że na granicy z obwodem królewieckim trwają działania szkoleniowe i koordynacyjne z udziałem wojska, policji oraz Straży Granicznej, a służby otrzymują sygnały o możliwej eskalacji prowokacji.
Realne zagrożenia są i dostrzegamy, że następuje ich intensyfikacja. Dotyczy to szeroko rozumianych zagrożeń, także tych odnoszących się do cyberprzestrzeni. Jesteśmy coraz bardziej atakowanym państwem - powiedział Stanisław Wziątek.
Jak podkreślił, zagrożenia obejmują akty sabotażowe, naruszenia przestrzeni powietrznej oraz zakłócanie sygnałów GPS. Wiceminister zaznaczył jednak, że obecna obecność żołnierzy, w tym jednostek specjalnych, na granicy z obwodem królewieckim wiąże się przede wszystkim ze szkoleniem i koordynacją sił.
Są tam różnego rodzaju wojska i policja. Współdziałanie służb spraw wewnętrznych i administracji z wojskiem ma tutaj kluczowe znaczenie. To szkolenie, koordynacja, współpraca - to, co nazywamy w wojsku joint, czyli siły połączone - wyjaśnił.
Rosja może prowokować. Wziątek wskazał scenariusz z dronem
Wiceminister MON powiedział, że Polska otrzymuje sygnały od własnych służb specjalnych i sojuszników o możliwości intensyfikacji prowokacji. Jako przykład wskazał potencjalne wypuszczenie drona z terytorium Polski w kierunku Kaliningradu.
Rosjanie powiedzą, że Polska ich zaatakowała. A to będzie oczywiście czysta prowokacja, gdyby tak było. My nie mamy najmniejszego zamiaru nikogo atakować - zaznaczył Stanisław Wziątek.
Dodał, że w takiej sytuacji Rosja mogłaby wykorzystać wydarzenie do dalszej intensyfikacji działań i przedstawiania się na arenie międzynarodowej jako strona zaatakowana. „Musimy zrobić wszystko, żeby każde zagrożenie było wcześniej identyfikowane i neutralizowane” - podkreślił. Wiceminister wskazał, że polskie wojsko będzie wspierać policję i Straż Graniczną, które bezpośrednio analizują sytuację na miejscu i reagują na zagrożenia.
Cztery brygady WOT dla ochrony pogranicza
Wiceminister poinformował, że wojsko przygotowuje długofalowe wzmocnienie bezpieczeństwa granicy, którą określił jako granicę Polski, Unii Europejskiej i NATO.
Tworzymy komponenty obrony pogranicza. Cztery brygady WOT będą, a właściwie już są, specjalizowane do realizowania swoich zadań w oparciu o nowe kompetencje, wyszkolenie, zaopatrzenie w sprzęt i umiejętne zgrywanie się w sytuacji zagrożenia - powiedział.
Jak wyjaśnił, nowe kompetencje dotyczą specjalistycznych działań ochronnych. Na granicy obecne są także wojska operacyjne, m.in. 12. Dywizja, ale ich podstawowe zadania są inne. „Żeby wesprzeć Straż Graniczną, stworzony komponent ochrony pogranicza poprzez Wojsko Obrony Terytorialnej przejmuje taką odpowiedzialność. Będą to wojska specjalistyczne” - zaznaczył wiceminister.
Użycie broni przez żołnierzy: „Państwo polskie będzie za nim stało”
W trakcie rozmowy poruszony został wątek podporucznika Adama Ł., oskarżonego o nieostrożne obchodzenie się z bronią po przypadkowym postrzeleniu migranta na granicy z Białorusią, który w ostatnich dniach został uniewinniony przez Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie. Stanisław Wziątek jednoznacznie wskazał stanowisko MON wobec żołnierzy pełniących służbę na granicy.
Ministerstwo Obrony Narodowej i każdy z nas z kierownictwa stoimy na stanowisku, że musimy wspierać w każdym działaniu żołnierzy Wojska Polskiego - powiedział
W jego ocenie, jeśli zajdzie potrzeba użycia broni, żołnierz powinien z niej skorzystać zgodnie z procedurą. „Żołnierz po to tam stoi z bronią, po to ma ostrą amunicję, żeby reagować. Nie może być tak, że stoimy się, przyglądamy i mówimy: skoro przekroczyłeś granicę, to chodź, zapraszamy cię do siebie” - podkreślił. Wiceminister jednocześnie zaznaczył, że Polska funkcjonuje w stanie pokoju, dlatego każde użycie broni musi zostać wyjaśnione i musi być uzasadnione.
Jeżeli stwierdzamy, że sytuacja może stanowić zagrożenie bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, to ta broń użyta być powinna. Natomiast każdy żołnierz musi mieć poczucie, że państwo polskie będzie za nim stało.
„Wojna w cyberprzestrzeni już trwa”
Wiceminister ocenił, że Polska jest już objęta działaniami o charakterze wojennym, choć nie klasycznym konfliktem zbrojnym. „My na wojnie już jesteśmy. Ta wojna dotyczy szczególnie cyberprzestrzeni” - stwierdził Stanisław Wziątek. Wymienił akty sabotażu, wysadzanie torów kolejowych, zrywanie kabli podmorskich na Bałtyku, zakłócanie GPS oraz dezinformację. Jego zdaniem celem tych działań jest destabilizacja państwa i pogłębianie podziałów wewnętrznych.
Dezinformacja jest kluczem do zdobywania, użyję może górnolotnego sformułowania, serca ludzi. Jeżeli ktoś zasieje niepokój, będzie podważał kompetencje, decyzje i działania podejmowane w imieniu państwa polskiego, działa na niekorzyść naszego państwa - zaznaczył.
Wziątek odniósł się także do rosyjskiej doktryny tzw. wojny totalnej, przypisywanej byłemu szefowi Sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej generałowi Walerijowi Gierasimowi. „Mówi ona o kolejnych fazach działań związanych z intensyfikacją różnego rodzaju ataków, docelowo doprowadzających do ataku kinetycznego, formalnego, który może się wiązać z rozpoczęciem potencjalnej wojny klasycznej” - wyjaśnił.
Wsparcie dla Ukrainy: MiGi, technologie dronowe i zasada wzajemności
Wiceminister potwierdził, że Polska wspiera Ukrainę, argumentując, że bezpieczna Ukraina oznacza bezpieczną Polskę. Nie chciał jednak ujawniać szczegółów kolejnej transzy pomocy, której wartość szacowana jest na około 50 mln euro. Jaki rodzaj sprzętu, ile i kiedy — nie będę tego mógł powiedzieć oficjalnie. Każda taka informacja może być przez przeciwnika, tutaj wprost przez Rosjan, wykorzystana do zaatakowania konwojów czy przejść granicznych” - przekazał.
Wziątek dodał, że mowa jest o dwóch samolotach MiG-29, a nie o czterech, jak pierwotnie rozważano. Polska miała być gotowa przekazać cztery maszyny w zamian za technologię dronową. „Nam zależy nie na konkretnych jednostkach czy konkretnym wyposażeniu, tylko na technologiach. Zależy nam, żebyśmy dysponowali dronami, które sięgają powyżej 1000 km” - powiedział. Minister wskazał, że Ukraina woli koncentrować się na budowie sił powietrznych w oparciu o F-16, a docelowo F-35. MiG-29 określił jako sprzęt przestarzały, który nie jest już priorytetem dla Kijowa. Minister jednocześnie wykluczył przekazanie Ukrainie polskich myśliwców F-16.
„Ich interesują bardzo systemy antydronowe i umiejętność zwalczania dronów o napędzie odrzutowym, o dużym zasięgu” - wskazał. Wiceminister poinformował również, że zainteresowane zakupem polskich MiG-29 są inne państwa, w tym Bułgaria.
Nie zawsze jest tak, że musimy tylko i wyłącznie przekazywać donacje, a nie uzyskiwać nic w zamian. Chcemy rzeczywistego partnerstwa i te negocjacje dalej trwają.