„Jeszcze nie zostały spełnione warunki umożliwiające spotkanie liderów Węgier i Ukrainy: premiera Viktora Orbana i prezydenta Wołodymyra Zełenskiego” – oświadczył (4 marca) szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó w wywiadzie dla rosyjskiej agencji RIA Nowosti, cytowany przez media węgierskie. „Do takiego spotkania konieczne jest spełnienie pewnych warunków wstępnych. Warunki zorganizowania spotkania jeszcze bynajmniej nie zostały wykonane” – oświadczył minister spraw zagranicznych Szijjarto w kuluarach Międzynarodowego Forum w Antalyi w Turcji.
Wspomnieć należy, że już w grudniu 2023 r. Orban wyraził gotowość spotkania się z prezydentem Ukrainy, choć zamiast względnie precyzyjnej daty mowa była o spotkaniu „w najbliższej przyszłości”. Nieco wcześniej (10 grudnia) drogi obu polityków skrzyżowały się w Argentynie, gdzie to nawet wymienili uciski dłoni i dyplomatyczne pozdrowienia.
Ukrainę boli, że od początku wojny rosyjsko-ukraińskiej Budapeszt wstrzymuje się z jej wspieraniem militarnym. Udziela Ukrainie wyłącznie pomocy humanitarnej. 27 lutego, podczas praskiego szczytu Grupy Wyszehradzkiej, Węgry były – obok Słowacji – tym państwem, które sprzeciwiło się udzielaniu militarnej pomocy dla Ukrainy. Zarówno Viktor Orban jaki i słowacki premier Petr Fiala nie uciekają od niesienie pomocy Ukrainie w wymiarze humanitarnym.
Skąd ta wstrzemięźliwość Węgier wobec Ukrainy? Raczej nie dlatego, że Orban jest sympatykiem Władimira Putina. Utrzymuje z nim relacje zbliżone do tych, które utrzymuje Turcja, dysponująca drugą co do potencjału armią w Pakcie Północnoatlantyckim (po siłach zbrojnych Stanów Zjednoczonych).
Zimne stosunki między Budapesztem a Kijowem mają genezę historyczną. O tym, że swego czasu obszar zakarpacki Ukrainy należał do Węgier, to pamiętają Węgrzy i historycy. Dzisiejszy spór między tymi państwami nie ma charakteru waśni terytorialnych. Dotyczy praw mniejszości węgierskiej, która od dawna zamieszkuje te tereny. Spór trwa, w obecnym wymiarze, od 2017 r. Wówczas ukraiński parlament przyjął nową ustawę oświatową, która – w opinii Budapesztu – ograniczała prawo do nauczania na w języku węgierskim.
Do tej kwestii nawiązał węgierski minister spraw zagranicznych, mówiąc, że jeszcze nie jest czas na spotkanie na szczycie węgiersko-ukraińskim. Już wcześniej węgierskie MSZ wskazywało bez ogródek, że do spotkania dojedzie wówczas, gdy Ukraina spełni wszystkie postulaty Budapesztu dotyczące mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu.
Co prawda w grudniu 2023 r. ukraiński parlament znowelizował wspomnianą ustawę, ale Węgry uznały, że wprowadzone zmiany są niewystarczające.Jednakże Budapeszt przyznał, że nowelizacja powstrzymuje „negatywną tendencję w uchwalaniu przez Kijów aktów prawnych niekorzystnych dla węgierskiej mniejszości żyjącej na Zakarpaciu, ale...
„Oczekujemy jednak, że węgierska mniejszość odzyska swe prawa z 2015 r. Nie prosimy o wiele. Sformułowaliśmy to w 11 punktach. Są wśród nich prawa oświatowe, możliwość zdawania matury w języku węgierskim oraz używanie węgierskiego w życiu kulturalnym i szkolnictwie wyższym” – powtórzył węgierskie stanowisko minister Peter Szijjártó.
Według oficjalnych danych na Zakarpaciu żyje 156,6 tys. obywateli Ukrainy narodowości węgierskiej. Ta mniejszość jest siódmą co do wielkości diasporą węgierską na świecie.