Waszyngton dyscyplinuje Berlin i Paryż kosztem Polski i państw bałtyckich

2026-05-15 12:06

Przybędzie do Polski 4 tys. amerykańskich żołnierzy czy nie przybędzie? Oto jest pytanie. Spekulacji w temacie jest sporo, a oficjalnego stanowiska Pentagonu lub Białego Domu jak nie ma, tak nie ma. Na ten moment amerykański przekaz wygląda tak: Reuters, „Army Times”, „Stars and Stripes”, „New York Times”, POLITICO, „Washington Post” i „Wall Street Journal” opisują sprawę jako wstrzymanie konkretnej rotacji do Europy i Polski. Z jakiego powodu?

Donald Trump stawia Iranowi twarde warunki Czas ucieka. Zostało zaledwie 48 godzin

i

Autor: AKPA

• Według CNN decyzja ma być odpowiedzią Waszyngtonu na krytykę USA ze strony części państw europejskich.

• Amerykańska presja ma uderzać pośrednio w Niemcy i Francję poprzez niepokój państw regionu.

• Polska może ponosić koszty sporu USA z zachodnią Europą mimo swojej proamerykańskiej postawy.

Kto krytykuje politykę Donalda Trumpa, ten zostanie ukarany

A to z takiej przyczyny, jak podał CNN (15 maja), że „w tym tygodniu sekretarz obrony Pete Hegseth nagle odwołał dwie misje wojskowe USA w Europie i nakazał wycofanie z kontynentu innego personelu. Decyzja ta została podjęta w ramach serii działań mających na celu zmniejszenie liczby żołnierzy USA w odpowiedzi na krytykę prezydenta Donalda Trumpa dotyczącą wsparcia ze strony europejskich sojuszników”.

CNN twierdzi, że sekretarz wojny (używają oficjalnej nomenklatury) nagle wstrzymał transfer 2nd Armored Brigade Combat Team, 1st Cavalry Division (2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej 1. Dywizji Kawalerii). Jednostka miała przebywać rotacyjnie przez 9 miesięcy w państwach wschodniej flanki NATO, w tym w Polsce. Ba, część Grupy miała już być w Europie i teraz ma wracać do USA. CNN takie informacje przekazali „dwaj przedstawiciele obrony”.

Ci informatorzy twierdzą, że wstrzymano także rozmieszczenie w Niemczech 500 żołnierzy 3. Batalionu 12. Pułku Artylerii Polowej (3rd Battalion, 12th Field Artillery Regiment). Jest to Batalion Ogniowy Dalekiego Zasięgu (Long-Range Fires Battalion – LRFB), wchodzący w skład 2. Wielodomenowej Grupy Zadaniowej. Batalion ten miał operować systemami rakietowymi dalekiego zasięgu, w tym wyrzutniami Typhon do wystrzeliwania pocisków Tomahawk i SM-6 oraz nowymi pociskami hipersonicznymi Dark Eagle.

Zmiana nastąpiła po tym, jak Trump skrytykował kanclerza Niemiec Friedricha Merza, który stwierdził, że Stany Zjednoczone są „upokarzane” przez Iran, i wielokrotnie krytykował państwa NATO za brak udziału w wojnie z Iranem. Rzecznik Pentagonu Sean Parnell ogłosił 1 maja, że Pentagon wycofa ok. 5000 żołnierzy z Niemiec po „dokładnym przeglądzie sił Departamentu w Europie”.

Garda: Vigo Photonics na Marsie i w polskich rakietach
Portal Obronny SE Google News

Dlaczego Polska jest karana za nieproamerykańską politykę Niemiec?

Zakładając, że wkrótce te medialne doniesienia potwierdzi Waszyngton i wówczas będą znane szczegóły omawianej decyzji, rodzi się pytanie: dlaczego Polska i inne państwa wschodniej flanki są „karane” za antyamerykańską – w ocenie Białego Domu – postawę Niemiec i Hiszpanii?

W tym obszarze wątpliwości też jesteśmy zdani na oceny medialne. Amerykańskie media na kilka sposobów tłumaczą ten paradoks. W języku polskim jest nawet ludowe określenie takiej sytuacji: „Kowal zawinił, Cygana powiesili”.

POLITICO i WSJ uważają, że Trump traktuje bezpieczeństwo Europy jako niepodzielną kartę przetargową w relacjach USA-UE, a także „całą Europę”. Poprzez państwa, w których mieli przebywać amerykańscy żołnierze, Waszyngton chce wywrzeć presję na głównych krytyków: Niemcy i Francję. Biały Dom liczy na to, że Polska i państwa bałtyckie zaczną naciskać dyplomatycznie na Berlin i Paryż, by te przestały blokować amerykańską politykę.

POLITICO wskazuje, że Trump promuje model „dwustronności”. Polska dostaje obietnice, które są następnie wycofywane w ramach „kary zbiorowej” za działania całej Europy. Ma to pokazać, że bycie „dobrym sojusznikiem” nie wystarczy, jeśli reszta Unii Europejskiej „gra przeciwko Ameryce”. Jeśli tak jest, a wiele na to wskazuje, to Waszyngton też gra, ale na rozbicie jedności Unii poprzez uprawianie klasycznej polityki w stylu „dziel i rządź”.

Niektórzy urzędnicy cytowani przez CNN twierdzą, że sekretarz Hegseth wdraża politykę America First bez dzielenia członków NATO na „lepszych” i „gorszych”. Celem jest wymuszenie na całej Unii Europejskiej poparcia dla działań USA wobec Iranu. A najskuteczniejszym sposobem na wywołanie paniki w Brukseli i Berlinie jest pokazanie, że nawet wschodnia flanka nie jest już „nietykalna”.

W Brukseli i Berlinie paniki jeszcze nie ma. Widać za to oznaki zaniepokojenia zaistniałą sytuacją choćby w Warszawie. Każda redukcja obecności US Army w Europie uderza w Polskę. Jeśli więc żołnierze amerykańscy opuszczają np. Niemcy i nie dyslokują się do Polski, ale do Stanów, to politycznie (ale także militarnie) jest to w Polsce odczuwalne, tym bardziej że USA postrzegają nas jako „wzorowego sojusznika”. A i my się za takiego uważamy.

Jeśli 3. Batalion 12. Pułku Artylerii Polowej nie zainstaluje się w RFN, straci na tym obrona wschodniej flanki, bo NATO będzie miało ograniczone możliwości potencjalnej odpowiedzi na potencjalne rosyjskie ataki rakietowe.

Czego Waszyngton może oczekiwać od Europy w ramach przeprosin?

Dotychczas Trump już parokrotnie obrażał się na UE. Czy tym razem może być tak, że wstrzymanie transferu żołnierzy jest sygnałem do tego, by Niemcy i Francja serdecznie przeprosiły prezydenta USA?

W opinii komentatorów czołowych mediów amerykańskich samo dyplomatyczne pokajanie się nie wystarczy. POLITICO ocenia, że dla Donalda Trumpa liczy się lojalność mierzalna w dolarach i wsparciu militarnym, a nie dyplomatyczne uprzejmości. Trump „przebaczy”, gdy Europa (jej zachodnia część) zaangażuje swój potencjał do pomocy w realizacji amerykańskiej polityki na Bliskim Wschodzie i będzie inwestowała w obronność własne pieniądze, a nie liczyła na darmową usługę ze strony USA.

W całym tym galimatiasie może nas smucić to, że mamy dostać po głowie w ramach sporu USA-zachodnia Europa po to, by wschodnia Europa (z Polską na czele) naciskała na Berlin i Paryż, by nie konfliktowały się z USA. Boli, że spotyka to nas, zdeklarowanego sojusznika USA. Czy takie traktowanie Polski przez Stany jest etyczne? A niby dlaczego w polityce, szczególnie mocarstwowej, etyka ma górować nad skutecznością?

Sonda
Czy uspokajające słowa szefa MON kończą sprawę żołnierzy USA w Polsce?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki