Co uzyska Ukraina po rozmowach w USA? Pokój jest bliżej czy dalej?

2025-11-30 19:26

Ukraińska delegacja rozpoczęła (30 listopada) w USA (na Florydzie) kolejną rundę rozmów dotyczących możliwego zakończenia wojny. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Rustem Umierow, który przewodzi delegacji, poinformował, że spotkanie ze stroną amerykańską jest poświęcone „krokom na rzecz osiągnięcia godnego pokoju”. Podkreślił, że pozostaje w stałym kontakcie z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i działa zgodnie z jego wytycznymi – celem Kijowa jest obrona własnych interesów i kontynuowanie rozmów w oparciu o ustalenia amerykańsko-ukraińskie z Genewy.

Sondaż o konsultacjach us.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Cztery osoby w garniturach siedzą wokół brązowego, lśniącego stołu. Osoba po lewej ma stos dokumentów i smartfon obok siebie, a jej prawa dłoń spoczywa na dokumentach. Osoba w centrum, ubrana w granatowy garnitur i niebieski krawat, trzyma otwartą książkę. Osoba po prawej ma otwarty notatnik i trzyma długopis w prawej dłoni. Dłonie dwóch osób, znajdujące się po lewej i prawej stronie kadru, są uniesione, co może sugerować gestykulację podczas rozmowy.

• Czy planowana wizyta amerykańskich negocjatorów w Moskwie realnie wpłynie na stanowisko Kremla wobec aktualnego planu pokojowego?

• Czy presja europejska na USA zmieni zakres amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy i przybliży realne porozumienie?

• Czy Kreml będzie skłonny złagodzić część warunków, czy też pozostanie przy żądaniach uznawanych w Kijowie za nieakceptowalne?

Kwestie terytorialne i gwarancje bezpieczeństwa. Twardy orzech do zgryzienia

Rozmowy toczą się wokół amerykańskiego planu pokojowego, który w ostatnich dniach został mocno zmieniony. Pierwotnie liczył 28 punktów, ale – jak twierdzi Kijów – po uzgodnieniach zawiera już tylko 19. USA i Ukraina deklarują, że udało im się porozumieć w większości kwestii, jednak dwa tematy wciąż blokują przełom: kwestie terytorialne i gwarancje bezpieczeństwa. Amerykanie chcą, by różnice zostały zniwelowane jeszcze podczas obecnej rundy rozmów.

Przecieki medialne wskazywały, że pierwotny, amerykańsko-rosyjski szkic porozumienia zakładał m.in. uznanie przez USA Krymu oraz części Donbasu i Ługańska za „de facto rosyjskie”, a także stworzenie zdemilitaryzowanej strefy buforowej uznawanej za terytorium Rosji. Ukraina musiałaby wycofać swoje wojska z części obwodu donieckiego. Te ustalenia budzą, dyplomatycznie to określając, poważne kontrowersje w Kijowie.

Dodatkowe napięcie generuje to, że w przyszłym tygodniu Steve Witkoff (specjalny wysłannik USA ds. kontaktów z Kremlem) i Jared Kushner (przedsiębiorca i... zięć Trumpa) – uczestniczący w rozmowach z Ukrainą – mają polecieć do Moskwy, by przedstawić Władimirowi Putinowi zaktualizowany projekt planu.

Ukraińscy przedstawiciele w USA prezentują fundamentalne stanowisko: oddanie terytorium nie wchodzi w grę. Stanowisko Kijowa jest nadal niezmienne: Ukraina może rozmawiać o linii demarkacyjnej związanej z realnym przebiegiem frontu, ale nie o rezygnacji z własnego terytorium. Agencje nie informują, czy Ukraina zgadza się, że dotychczas zajęta wschodnia część Ukrainy zostanie przy Federacji Rosyjskiej.

Sedno Sprawy L.KOMORNICKI: UKRAINA BĘDZIE PAŃSTWEM KADŁUBOWYM
Portal Obronny SE Google News

Europa wywiera presję na Stany Zjednoczone. Jaki będzie tego efekt?

Minister spraw zagranicznych Francji Jean-Noel Barrot (nawiązując do obiekcji Kremla – Portal Obronny) ocenił, że Zełenski ma pełną legitymację do prowadzenia rozmów pokojowych i że ewentualne krajowe afery korupcyjne nie mogą zaburzać procesu negocjacji. Barrot poinformował również, że dzięki presji europejskich partnerów USA po raz pierwszy jasno uznały swoją rolę w przyszłych gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy. Francja zapowiedziała, że 1 grudnia przyjmie Zełenskiego, aby przyspieszyć prace nad ewentualnym porozumieniem.

W Paryżu podkreśla się, że Europa dąży do trwałego, a nie iluzorycznego pokoju. A to oznacza, że musi być on oparty na realnych gwarancjach bezpieczeństwa i jasnej architekturze powstrzymywania Rosji. Tymczasem Rosja nie wysyła żadnych sygnałów wskazujących na gotowość rezygnacji ze swoich roszczeń terytorialnych, w tym wobec obszarów, których nawet nie kontroluje.

W efekcie – mimo wyraźnych postępów w rozmowach technicznych – najważniejsza kwestia, czyli przyszły status terytoriów i realne granice państwa, pozostaje największą przeszkodą na drodze do pokoju. Na razie wydaje się ona najtrudniejsza, jeśli nie niemożliwa do pogodzenia. Dla jasności: nie jest to jedyna przeszkoda stojąca na drodze do zakończenia wojny lub – przynajmniej – zawieszenia broni.

Kilka zdań komentarza

Obecnie reakcje Rosji są ostrożne i przemyślane. Kreml deklaruje gotowość do rozmów, ale na swoich warunkach. Głosi, że bez realizacji kluczowych żądań (np. wycofanie wojsk, rezygnacja z terytoriów, neutralności Ukrainy itd.) „ogólnego pokoju” nie będzie. Oznacza to, że Moskwa wciąż trzyma rękę na pulsie i nie rezygnuje z realizacji własnych interesów, nawet jeśli nowy plan USA formalnie przyjęła jako punkt wyjścia do negocjacji. Szansa, że Rosja zrezygnuje całkowicie z warunków, których – jak na razie – Ukraina nie zamierza przyjąć, jest bliska zeru.

Istnieje prawdopodobieństwo, że pod presją USA (jaką, to trudno sprecyzować) Kreml łaskawie – dla pokazania się, że „miłuje pokój” – będzie „liberalny” w niektórych kwestiach. Choćby w określeniach liczebności Sił Zbrojnych Ukrainy. Nie będzie obstawał przy całkowitej demilitaryzacji strefy przyfrontowej i obowiązkowych kontroli nad tym, że „terytorium Ukrainy nie będzie używane do ataków na Rosję”.

Nie należy jednak łudzić się, że całkowicie zrezygnuje z tych warunków. Władza w Rosji ma świadomość tego, że Trump chce jak najszybciej zakończyć wojnę, a nie doprowadzać do jej kontynuacji, a tym bardziej eskalacji. Putin zakłada, że europejskie zaangażowanie – w każdym jego wymiarze – nie zrównoważy wycofania się USA ze wspierania Kijowa. A tym Ukrainie grozi Trump, jak nie zaakceptuje jego planu. Sytuacja zatem, powtórzę – jak to już nieraz w tych krótkich komentarzach stwierdzałem – jest rozwojowa. W tej strategicznej grze to Putin – czy się to komuś podoba czy nie – wydaje się być rozdającym karty...

Sonda
Czy rozmowy Trump–Zełenski–Putin mogą realnie zakończyć wojnę?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki