„Cisi i skuteczni” z Lublińca. Jak fundacja ratuje żołnierzy i ich dzieci?

2026-02-18 16:53

Przyjaciele i działacze Fundacji „Wspieram Cicho i Skutecznie” oraz rodziny żołnierzy i pracowników cywilnych Jednostki Wojskowej Komandosów bawili się w piątek w Lublińcu na dorocznym balu integracyjno-karnawałowym.

  • Fundacja "Wspieram Cicho i Skutecznie" od 2013 roku pomaga żołnierzom i ich rodzinom, szczególnie weteranom i dzieciom.
  • Żołnierze, mimo traum wojennych, często boją się mówić o problemach psychicznych, obawiając się konsekwencji w karierze.
  • Fundacja, współpracując z kapelanem, oferuje wsparcie i finansuje leczenie, rehabilitację oraz terapię dzieci, wydając ponad 3,5 mln zł.
  • Jakie konkretne wyzwania stoją przed fundacją w zapewnianiu wsparcia potrzebującym żołnierzom?

- To jedyna okazja w roku, kiedy mamy szansę spotkać się w tak szerokim gronie. Podsumować minione 12 miesięcy i porozmawiać o dalszej współpracy - mówi Beata Tumidalska, prezes Fundacji „Wspieram Cicho i Skutecznie”.

Działają od kilkunastu lat

Fundację „Wspieram cicho i skutecznie” (nazwa pochodzi od hasła specjalsów z Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca - „Cisi i skuteczni”) powołano w 2013 r. Założyły ją żony i partnerki specjalsów. Intensywnie zachęcał je do tego ówczesny dowódca jednostki, obecnie Szef Sztabu Generalnego WP - gen. Wiesław Kukuła.

Od kilkunastu lat panie zaangażowane w prace fundacji zbierają datki w czasie różnych, głównie wojskowych imprez i na internetowych licytacjach. Ale takie zbiórki to tylko kropla w budżecie. Dlatego poszukują sponsorów, startują w rządowych programach finansujących działalność społeczną.

Nawet najtwardsi mogą pęknąć

Do jednostek specjalnych trafiają żołnierze po długiej i skomplikowanej selekcji. Dlatego to ludzie o bardzo wysokich predyspozycjach psychofizycznych, odpowiedzialni, o dużym poziomie dojrzałości. Jednak zderzenie z brutalnością wojny odciska negatywne piętno nawet na osobach o najlepszym przygotowaniu i twardej psychice. A traumy wojenne mogą trwać przez dekady po powrocie z wojny oraz objawiać się - pod wpływem emocjonalnego impulsu - nawet po wielu latach.

- Pomimo wielu akcji edukacyjnych żołnierze obawiają się mówić o problemach ze zdrowiem. Szczególnie o problemach z psychiką. Obawiają się pominięcia przy awansie czy wyznaczeniu na wyższe stanowisko, skierowania na komisję lekarską. Nieufność pogarsza dodatkowo fakt, że co jakiś czas media publikują informacje związane z dokumentacją medyczną znanych osób - wyjaśnia prezes Tumidalska.

Kapelan wzbudza zaufanie

Jak zachęcać potrzebujących do tego, żeby mówili o problemach i poprosili o pomoc? Najprościej porozmawiać nieoficjalnie, z kimś do kogo ma się zaufanie. Dlatego potrzebujący pomocy zdecydowanie chętniej zwracają się do kapelana czy pań z fundacji niż do przedstawicieli struktur formalnych, które funkcjonują w wojsku.

Stąd też bierze się bardzo bliska współpraca fundacji z lubliniecką parafią wojskową i jej proboszczem - kapelanem JWK - ks. ppłk. Przemysławem Turem.

Musimy pamiętać o bohaterach | Garda

Najwięcej kosztuje rehabilitacja

Jak na stosunkowo niewielką fundację, podsumowanie udzielonej pomocy robi wrażenie. Tylko w 2025 r. do jej podopiecznych trafiła pomoc za ponad 430 tys. zł.

Największa część tej sumy - 128,5 tys. zł - wydatkowano na pokrycie kosztów rehabilitacji. Beneficjentami są przede wszystkim żołnierze po urazach nabytych w czasie ciężkiej służby w kraju oraz na misjach.

Refundacja kosztów leczenia żołnierzy oraz ich bliskich, głównie zakup leków oraz terapii psychologicznych, pochłonęła prawie 117 tys. zł. Niecałe 20 tys. zł wydano na leczenie u neurologopedy - specjalisty zajmującego się diagnozowaniem i terapią m.in. zaburzeń mowy, wynikających z uszkodzeń lub dysfunkcji układu nerwowego. W tym wypadku pomoc trafiała głównie do dzieci z wojskowych rodzin.

Ponad 4,2 tys. zł zwrócono w ramach pokrycia kosztów badań laboratoryjnych.

W sumie zebrali ponad 3,5 mln zł

- 60 proc. z wydatków to koszty leczenia dzieci żołnierzy. 10 proc. trafia do żon, a beneficjentami pozostałych 30 proc. są sami żołnierze. Pomagamy potrzebującym z różnych miejsc w Polsce, ale skupiamy się głównie na naszym garnizonie. Problemy zdrowotne to najczęściej intymny temat, a w małych społecznościach nawet drobne szczegóły mogą zidentyfikować naszego podopiecznego. Dlatego nie chcę o nich mówić - wyjaśnia Beata Tumidalska.

W sumie, w ciągu kilkunastu lat istnienia Fundacja „Wspieram cicho i skutecznie” zebrała i wydatkowała na pomoc podopiecznym ponad 3,5 mln zł.

Nawet Amerykanie pomagają poprzez fundacje

Na forach internetowych często można przeczytać, że to państwo powinno w pełni dbać o żołnierzy, skoro wysyła ich na wojny.

- Nawet w Stanach Zjednoczonych, które uznawane są za wzorzec w podejściu do problemów weteranów, działa mnóstwo fundacji pomagających wojskowym i ich rodzinom. W Polsce system pomocy weteranom jest o niebo lepszy niż przed dekadą. W fundacji nie chcemy tego systemu zastępować, ale pomagać dodatkowo, po cichu i skutecznie - kończy prezes fundacji.

Portal Obronny SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki