- Izraelskie Siły Powietrzne wzmocniły swoją flotę o kolejne myśliwce F-35I Adir, dostarczone przez Lockheed Martin.
- Izrael, jako jedyny, ma zgodę USA na modyfikację F-35, integrując własne systemy i uzbrojenie.
- Dzięki tej unikalnej współpracy, F-35I Adir z 48 maszynami, znacząco różni się od standardowych F-35.
Izrael odbiera kolejne amerykańskie myśliwce stealth
Izraelskie Siły Powietrzne (IAF) właśnie zyskały wzmocnienie w postaci trzech, kolejnych myśliwców F-35I Adir. Maszyny o numerach bocznych 978, 979 i 983 wylądowały w bazie lotniczej Nevatim w niedzielę 18 stycznia 2026 r. W związku z tym, że od października 2023 r. flota F-35I pozostaje w stałej gotowości operacyjnej, nowe maszyny zostały od razu włączone do bieżących działań bojowych.
„Przyjęcie nowych samolotów stanowi kolejny etap w dalszym wzmacnianiu formacji Adir i przyczynia się do zwiększenia zdolności operacyjnych Izraelskich Sił Powietrznych”, podkreślono w oficjalnym komunikacie IAF. „Izrael podkreśla znaczenie partnerstwa obronnego ze Stanami Zjednoczonymi, jako wyraz zaangażowania na rzecz wzmacniania stabilności na Bliskim Wschodzie” - dodano.
Partnerstwo pomiędzy Waszyngtonem a Tel Awiwem jest mocne i wyjątkowe, a jednym z lepszych tego dowodów jest fakt, że Izrael jako jedyny użytkownik F-35 uzyskał zgodę Stanów Zjednoczonych na tak głęboką ingerencję w architekturę systemów pokładowych i integrację własnych rozwiązań elektronicznych oraz uzbrojenia w myśliwcach tego typu.
F-35I Adir to najdalej posunięta narodowa adaptacja tej platformy na świecie, zaprojektowana specjalnie pod wymagania Sił Powietrznych Izraela, a skala wprowadzonych modyfikacji sprawia, że Adir znacząco różni się od standardowych F-35A używanych przez państwa NATO i partnerów USA.
Czym F-35I Adir różni się od standardowego F-35A?
Program izraelskich F-35 rozpoczął się pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, a w październiku 2010 r. Izrael podpisał umowę o wartości 2,75 mld dolarów na zakup pierwszej partii maszyn w ramach procedury Foreign Military Sales (FMS). Docelowo planowane jest pozyskanie 75 samolotów, które mają zastąpić starsze F-16 oraz część floty F-15.
Pierwsze dwa F-35I dotarły do Izraela w grudniu 2016 r., a rok później samolot osiągnął gotowość operacyjną. Przełomem było także dostarczenie w listopadzie 2020 r. specjalnej maszyny testowej, umożliwiającej certyfikację izraelskich systemów i uzbrojenia. Z dostępnych informacji wynika, że obecnie flota F-35I Adir, uwzględniając ostatnie dostawy, liczby łącznie 48 myśliwców. Co wyróżnia te maszyny na tle pozostałych F-35A Lightning II?
W najprostszym tłumaczeniu kluczową różnicą pomiędzy „standardowym” myśliwcem F-35A a izraelską wersją jest zgoda USA na zastosowanie narodowej warstwy systemów misji, działającej obok podstawowego oprogramowania. F-35I Adir zachowuje więc osiągi F-35A, a jednocześnie Izrael ma możliwość integracji narodowych systemów bez ingerencji w amerykańskie oprogramowanie bazowe.
Izrael uzyskał odrębną ścieżkę integracji, pozwalającą samodzielnie zarządzać systemami walki elektronicznej, łączności, bazami zagrożeń i integracją uzbrojenia. Dzięki temu Adir może wykorzystywać izraelskie systemy dowodzenia i wymiany danych oraz pełnić rolę powietrznego węzła rozpoznania i koordynacji działań.
Warto zaznaczyć, że to rozwiązanie bezprecedensowe, ponieważ większość użytkowników F-35 pozostaje w pełni zależna od aktualizacji oprogramowania realizowanych w ramach amerykańskiego systemu ALIS (Autonomic Logistics Information System) i jego następcy ODIN (Operational Data Integrated Network). W tym też kontekście w ostatnim czasie pojawiła się dyskusja na temat mitycznego, awaryjnego wyłącznika F-35, tzw. kill switch, który mógłby zdalnie uziemić flotę F-35 sojuszników i/lub ograniczyć jej możliwości bojowe w przypadku takiej decyzji Stanów Zjednoczonych.
Departament Wojny USA zaprzeczył tym doniesieniom, zaznaczając jednocześnie, że chociaż systemy stosowane w myśliwcach piątej generacji podlegają w pewnym stopniu kontroli ze strony Stanów Zjednoczonych i firmy Lockheed Martin, to ich wyłączenie nie pozbawia samolotu możliwości wykonywania lotów i misji bojowych. W praktyce oznacza to, że Dlatego nawet gdyby USA ograniczyły dostęp do tych systemów lub wstrzymały dostawy części zamiennych, F-35 pozostałby zdolny do lotów, choć jego obsługa techniczna stałaby się znacznie bardziej skomplikowana.