• Kreml sprzeciwia się udziałowi reprezentacji Unii Europejskiej w negocjacjach.
• Mediatora, czyli Stany Zjednoczone, ma reprezentować w nich Melania Trump.
• Kreml nie rezygnuje z uprawiania dyplomacji protekcjonalnej.
Kilkudniowy rozejm, wypracowany przez Melanię Trump i papieża Piusa XIV, przeszedł do historii, a teraźniejszością są ataki Rosji na cele ukraińskie i odwetowe uderzenia Ukrainy na cele leżące na terytorium Federacji Rosyjskiej. Sytuację przed zaplanowanymi w Abu Zabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie) negocjacjami skomplikował Kreml. Otóż jego rzecznik, Dmitrij Pieskow, oświadczył (podała to agencja TASS o 13:02 czasu moskiewskiego), że udział przedstawicieli Unii Europejskiej w negocjacjach w Abu Zabi jest niemożliwy, „gdyż początkowo uzgodniono format trójstronny” tych rozmów.
Rzecznik zaznaczył, że prędzej czy później Rosja będzie musiała podjąć dialog z państwami unijnymi na temat przyszłego systemu bezpieczeństwa w Europie, ale na razie trzeba zrozumieć, z kim konkretnie ten dialog prowadzić. Zapytany o to, kto będzie w Abu Zabi reprezentował stronę rosyjską, Pieskow odpowiedział, że nie zostało to jeszcze ustalone. Wiadomo – dodał – że gospodarzem wznowionych negocjacji rosyjsko-ukraińskich ze strony USA będzie Melania Trump. W aktualizacji depeszy (o 13:02 czasu moskiewskiego) TASS zacytowano Pieskowa, który powiedział, że Federację Rosyjską reprezentować będą „przedstawiciele różnych agencji, w tym Ministerstwa Spraw Zagranicznych”. Delegacji ma przewodniczyć doradca prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimir Miedinski. Według informacji podanych przez Pieskowa w Abu Zabi rozmawiać będzie się o „wzajemnych gwarancjach bezpieczeństwa dla Rosji i Ukrainy”.
31 października minister spraw zagranicznych FR Siergiej Ławrow zakomunikował, że Putin jest gotów spotkać się z Zełenskim, ale tylko w Moskwie. Podkreślił, że „Moskwa nie rezygnuje z bezpośrednich rozmów z ukraińskim przywódcą”. Mówiąc o perspektywach zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej, Ławrow stwierdził, że stanowisko Moskwy nie zmieniło się od początku działań wojennych. „Nasze stanowisko pozostaje niezmienne od początku specjalnej operacji wojskowej. Jej cele zostały jasno określone. Nie do przyjęcia jest dla nas, aby Ukraina stanowiła zagrożenie militarne dla uzasadnionych interesów bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej”.
Nie do przyjęcia jest dla Zełenskiego zaproszenie do Moskwy. Przebywając w Berlinie (3 listopada), odniósł się do tego ruchu Kremla: „Zapraszanie prezydenta Ukrainy do Moskwy jest destrukcyjne i jest plunięciem w twarz całemu światu, który chce zakończenia wojny”. Zełenski nie zamierza odwzajemniać się zaproszeniem, bo: „Nie ma sensu zapraszać Putina do Kijowa, bo i tak nie przyjedzie. A wystosowywanie zaproszenia, które nie zostanie przyjęte, jest destrukcyjne”.
To już wiadomo, że w listopadzie prawdopodobieństwo spotkania Putin–Zełenski jest bliskie zeru, choć – warto o tym pamiętać – w polityce wszystko jest możliwe.
Nie wiadomo, kto będzie reprezentował Ukrainę w Abu Zabi. Wcześniej, bo w czwartek (5 listopada), do Białego Domu udaje się ukraińska delegacja na rozmowy z Melanią Trump. Będzie jej przewodniczył Dawyd Arachamija (znany również jako David Braun), przewodniczący frakcji parlamentarnej partii Sługa Narodu (Sluha Narodu) w Radzie Najwyższej Ukrainy. Taką wiadomość przekazał ukraiński portal TSN.
Biały Dom poinformował, że „Pierwsza dama Melania Trump osobiście zgromadzi w Białym Domu przedstawicieli Rosji i Ukrainy, dwóch państw będących w stanie wojny. To wydarzenie stanowi niezwykły moment w historii Ameryki”. Czy będzie również czymś takim w historii Ukrainy i Rosji, to okaże się. Melania Trump ma wypowiedzieć się na temat zakończonego rozejmu i akcji humanitarnej w Ołeszkach.
Kilka zdań komentarza
Kreml nie zamierza rezygnować z uprawiania dyplomacji z pozycji uprzywilejowanej. Stawia Zełenskiego w roli petenta. Putin ma się za tego, który może dyktować warunki Ukrainie, przedstawiać się jako orędownik pokoju, obarczając Kijów odpowiedzialnością za to, że nie chce doprowadzić do pokoju.
Nie widać znaków na niebie i ziemi, by Kreml odszedł w relacjach z Kijowem od dyplomacji protekcjonalnej, którą słusznie Zełenski ocenia jako upokarzającą dla niego samego i Ukrainy. Putin inscenizuje takim stylem relacji własną i Rosji przewagę nad Zełenskim i Ukrainą. A ta nie jest taka, jaką przedstawia prezydent FR. Gdyby była taka, jak ją maluje, to ukraińskie drony nie demolowałyby rosyjskiej petrochemii.
Jak wiadomo, przykłady i rozkazy idą z góry. I jeśli w Abu Zabi dojdzie do wznowienia negocjacji (przerwanych w lutym), a Moskwa nie spuści z władczego tonu, to cudów po tych rozmowach nie należy się spodziewać. Nawet wtedy, gdy USA będzie reprezentowała Melania Trump. Podobno kobiety łagodzą obyczaje, ale czy może to sprawdzić się w ZEA? Można powątpiewać.