• Zdaniem Donalda Trumpa prezydent Ukrainy „chce przysparzać problemów światu”.
• Prezydent USA uważa, że Ukraina potrzebuje nowego prezydenta.
• W piątek (9 października) Trump przeprowadził 1,5-godzinną rozmowę telefoniczną z Putinem.
Donald Trump pośrednio obarcza Joe Bidena winą za wybuch wojny
– Zełenski mógł wielokrotnie zakończyć tę wojnę, naprawdę wiele razy, ale sam decyduje, że tego nie robi – powiedział mediom Donald Trump, pytany o ogłoszone przez niego dzień wcześniej porozumienie dotyczące importu diesla z Rosji.
Trump po raz kolejny powtórzył, że nie doszłoby do wybuchu wojny w Ukrainie, gdyby w tym czasie był prezydentem USA.
– Powiedzieliśmy mu (Zełenskiemu-PAP): możecie robić z Rosją, co chcecie. Nie atakujcie rafinerii, ponieważ to stwarza problem dla całego świata. A on chce przysparzać problemów światu.
Zarzucił Zełenskiemu, że chce zaszkodzić amerykańskim rolnikom i hodowcom, powodując problemy z olejem napędowym. Przed odlotem do Tennessee rozwinął ten zarzut, wskazując na niedostateczną liczbę rafinerii produkujących olej napędowy i ostrzegając przed konsekwencjami ataków na rosyjskie zakłady.
– Dlatego lepiej, żeby, do cholery, przestał! – powiedział Trump, dodając, że nie pozwoli, by ucierpieli amerykańscy rolnicy i hodowcy oraz reszta świata.
Cena benzyny i oleju napędowego, używanego m.in. przez rolników i w transporcie kolejowym, jest ważnym tematem przed listopadowymi tzw. połówkowymi wyborami do Kongresu, w których Republikanie walczą o utrzymanie większości w Izbie Reprezentantów i Senacie.
Trump poradził, by Ukraina wybrała nowego prezydenta, „który będzie potrafił zawrzeć porozumienie”. Uzasadniał, że Zełenski miał wiele okazji do zawarcia porozumień, ale z jakiegoś powodu z nich nie skorzystał.
– Uważam, że nadszedł czas, aby Ukraina wybrała nowego prezydenta.
Moskwa zarobi sporo dolarów na eksporcie diesla do USA
W piątek (9 października) Trump ogłosił, że porozumiał się z Władimirem Putinem w sprawie importu do USA i innych krajów łącznie 4,8 mln ton rosyjskiego oleju napędowego w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Oznacza to również zawieszenie sankcji na rosyjskie paliwo do kwietnia 2027 r.
Z informacji przekazanych agencji TASS przez wicepremiera rządu FR Aleksandra Nowaka wynika, że Rosja jest gotowa dostarczyć dodatkowe 300 tys. ton oleju napędowego na rynek amerykański i do krajów partnerskich w październiku, zwiększając tę liczbę do 500 tys. ton w listopadzie. Nowak zapowiedział, że na rynek amerykański w grudniu może trafić milion ton oleju napędowego, a w 2027 r. wolumen dostaw może wzrosnąć nawet do 3 mln ton miesięcznie.
Agencja Interfax przytoczyła wypowiedź Trumpa, który tak ocenił w Waszyngtonie „porozumienie paliwowe”: „To ważna umowa. Nasz kraj otrzyma ogromną ilość paliwa. I szczerze mówiąc, jestem wdzięczny prezydentowi Putinowi”.
W piątek wieczorem Trump rozmawiał z Putinem. Rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow przekazał (10 października) rosyjskim mediom:
„Z inicjatywy prezydenta USA Donalda Trumpa większa część rozmowy telefonicznej z prezydentem Rosji Władimirem Putinem była poświęcona rozwiązaniu kwestii ukraińskiej (…). Podczas rozmowy prezydent Rosji ze zrozumieniem przyjął niektóre propozycje strony amerykańskiej dotyczące działań mających na celu deeskalację”.
Pieskow nie ujawnił szczegółów 1,5-godzinnej rozmowy.
Axios podał, że Trump zawarł układ z Putinem, ponieważ Ukraina nie posłuchała jego próśb o zaprzestanie ataków na rosyjski przemysł petrochemiczny. Zełenski deklarował gotowość spełnienia tej prośby, jeśli tylko Rosja powstrzyma się od uderzeń na ukraińską infrastrukturę energetyczną. Według Axiosa Waszyngton chciał jednak jednostronnego zaprzestania uderzeń i nie uznawał rosyjskich nalotów za porównywalne z ukraińskimi ostrzałami rafinerii. Prezydent Ukrainy oświadczył (9 października), że złagodzenie sankcji to prezent dla Putina, który nie doprowadzi do pokoju, a Rosja odpłaci za ustępstwa jeszcze większym terrorem.
Kilka zdań komentarza
Jeśli ktoś liczył, że rozmowy w Miami będą jakimś przełomem, to się grubo pomylił. Już sam fakt, że w rozmowach nie uczestniczył ani Donald Trump, ani Wołodymyr Zełenski, wskazywał, że nie przyniosą one niczego, co mogłoby realnie przyczynić się do wygaszenia wojny rosyjsko-ukraińskiej. Przypomnieć należy, że intencją prezydenta USA jest doprowadzenie do częściowego zawieszenia broni jeszcze przed 3 listopada, czyli przed wyborami połówkowymi do Kongresu. Również to, że ukraińska delegacja opuściła USA po jednodniowej wizycie, jest wielce wymowne.
To, że Biały Dom zawarł z Rosją umowę na dostawy diesla, choć Ukraina wnioskowała m.in. o utrzymanie dotychczasowych restrykcji wobec Moskwy, wskazuje, że pozycja Zełenskiego w oczach Białego Domu nie jest taka, jaką chciałby widzieć prezydent Ukrainy. Uwaga Trumpa odnosząca się do tego, że Ukraina potrzebuje nowego prezydenta, tylko potwierdza tę tezę.
Według sondażu („Postawy społeczno-polityczne Ukraińców”) przeprowadzonego (3-5 października) przez Socjologiczną Grupę „Rating”, niezależny ukraiński instytut badania opinii publicznej, w pierwszej turze hipotetycznych wyborów prezydenckich najwięcej głosów otrzymaliby Zełenski (22,9 proc.) i b. dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy (obecnie ambasador w Wielkiej Brytanii) Wałerij Załużny (20,2 proc.)...