• Kijów stoi na stanowisku, że tylko spotkanie przywódców Ukrainy, USA i Rosji mogłoby pomóc szybciej zakończyć wojnę.
•Jednocześnie MSZ Ukrainy uważa, że z moralnego punktu widzenia dla Putina nie ma miejsca przy tym samym stole z prezydentami Trumpem i Xi.
• Wołodymyr Zełenski liczy na to, że po wyborach połówkowych do Kongresu relacje amerykańsko-ukraińskie ocieplą się.
• Na razie Ukraina czeka na pociski do systemu Patriot, za które już wcześniej zapłaciła.
• Wskaźnik zestrzeleń rosyjskich rakiet balistycznych spadł do krytycznego poziomu ok. 10 proc.
Ukraińskie MSZ śle wiadomość do Białego Domu
Do doniesień poważnego i dobrze poinformowanego dziennika WSJ odniósł się (19 października) wpisem w serwisie X minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha:
„Trójstronne spotkanie przywódców Ukrainy, USA i Rosji mogłoby pomóc szybciej zakończyć wojnę. Trójstronne spotkanie przywódców Rosji, Chin i USA przyniesie jedynie odwrotny skutek: zachęci Putina do kontynuowania tej wojny. Jedynie podsyciłoby to jego manię wielkości i nadało mu znaczenie, na które nie zasługuje. Nie jest on światowym przywódcą, lecz zbrodniarzem wojennym. A Rosja nie jest światowym mocarstwem, lecz światowym problemem.
Rosyjska gospodarka jest co najmniej 13 razy mniejsza od amerykańskiej i 8 razy mniejsza od chińskiej, a ponadto gwałtownie się kurczy przy drastycznym spadku poziomu życia. Rosja straciła 1,6 miliona okupantów zabitych i rannych w nieudanej wojnie, której nie może wygrać i nie chce zakończyć. Pod presją surowych sankcji jej technologia, przemysł i biznes pogrążone są w stagnacji.
Z pragmatycznego lub moralnego punktu widzenia nie ma dla niego miejsca przy tym samym stole z prezydentami Trumpem i Xi. Mógłby zasłużyć na to miejsce jedynie poprzez poważny krok w stronę pokoju - na przykład: zgadzając się na propozycję zawieszenia broni jeszcze przed takim spotkaniem. Zamiast tego widzimy coś przeciwnego: eskalację terroru wobec ludności cywilnej. Dopóki ten terror trwa, nie powinno być dla niego miejsca przy żadnym stole”.
Tyle przekazu Biura Prezydenta Ukrainy via resort spraw zagranicznych. Nie ma wątpliwości, że cytowany wpis był efektem zespołowej pracy pod kierownictwem Wołodymyra Zełenskiego.
Z jakich powodów relacje Waszyngton-Kijów ochłodziły się znacząco?
W ostatnich tygodniach relacje między Waszyngtonem a Kijowem są coraz bardziej chłodne i napięte. Widać, że Biały Dom swoimi działaniami chce pokazać, gdzie jest miejsce Zełenskiego w tzw. szeregu.
Czy to ma związek wyłącznie ze zbliżającymi się wyborami połówkowymi do obu izb Kongresu (dojdzie do nich 3 listopada), to trudno jednoznacznie przesądzać. Zapewne ta sytuacja ma wpływ na dwustronne relacje USA-Ukraina. Pytanie brzmi: czy po 3 listopada taka polityka USA względem Ukrainy będzie kontynuowana? Można zgadywać.
Interesujący się przebiegiem wojny w Ukrainie wiedzą, że potencjał obronny Sił Zbrojnych Ukrainy w ostatnim czasie mocno skurczył się. Brak rakiet do systemów Patriot skutkuje tym, że Rosja z coraz większą skutecznością atakuje cele, a możliwości przeciwdziałania Ukrainy są, delikatnie to ujmując, mocno ograniczone. Bankowa, tak określają Ukraińcy siedzibę prezydenta Ukrainy, uważa, że USA chcą przymusić Ukrainę, jak to określa Zełenski, do kapitulacji. Przedstawił ten pogląd w wywiadzie udzielonym agencji Bloomberg. Dostęp do jej depesz jest za paywallem, więc opieram się na informacji Ukrinformu.
Zełenski wyjawił, że USA dostarczają Ukrainie cztery razy mniej pocisków przechwytujących do systemów Patriot niż za czasów prezydentury Joe Bidena. Dwanaście sztuk rakiet miesięcznie dostarczanych Ukrainie to stanowczo za mało, by obronić się skutecznie przed atakami z użyciem rakiet balistycznych.
Moskwa nie podaje, ile miesięcznie rakiet balistycznych wylatuje w kierunku Ukrainy. W czerwcu Sztab Generalny SZU informował, że 40 proc. rakiet balistycznych udało się zestrzelić. Teraz ten wskaźnik zmalał do kilkunastu procent, bliżej dziesięciu. We wrześniu Ukraińcy zestrzelili 8 rakiet balistycznych Iskander-M/KN-23. Szacuje się, że Rosja produkuje ok. 70 pocisków balistycznych miesięcznie. Zazwyczaj trzeba dwóch do trzech pocisków PAC (do Patriotów) by rozwalić jeden cel. Nawet optymistycznie zakładając, że na zestrzelenie jednej rakiety balistycznej wystarczy zużyć jeden pocisk przechwytujący, to... Nic dodać, nic ująć.
Zapłacono za rakiety z programu PURL, rakiet Ukraina nie dostała
Zełenski uważa, że USA opóźniają dostawy pocisków przechwytujących, choć Ukraina „zapłaciła za tę broń”. Przesadził prezydent Ukrainy w tym stwierdzeniu, bo nie Kijów opłaca to zamówienie. Zresztą wskazuje w wywiadzie na transakcje dokonywane w ramach programu PURL. Stwierdził, że część dostaw została zatwierdzona przez stronę amerykańską, więc – w opinii prezydenta Ukrainy – „to nie jest problem techniczny” skutkujący tym, że tych rakiet Ukraina nie otrzymała”.
Zełenski jest jednak optymistą, albo tak się przedstawia, bowiem uważa, że nastawienie Białego Domu do Ukrainy poprawi się po wyborach połówkowych. „Podczas wyborów polityka jest bardzo agresywna. Myślę, że (...) po wyborach życie toczyć się będzie dalej i wierzę, że stanie się spokojniejsze”.
To się przekonamy o tym w listopadzie. Może i w listopadzie koncepcja spotkania w sprawie Ukrainy bez Ukrainy, to faktycznie to coś takiego, bez dwóch zdań, zasługiwałoby na miano „nowej Jałty”.
Jak zareagowałaby na nie Unia Europejska? Poszłaby na starcie z USA, by zapobiec powtórce z historii?