Spis treści
Sytuacja na Bliskim Wschodzie staje się coraz bardziej napięta, a jej konsekwencje odczuwalne są globalnie. Ostatni atak jemeńskich rebeliantów Huti na międzynarodowe lotnisko w Rijadzie w sobotę, który pochłonął życie co najmniej 13 osób i ranił ponad 300, ujawnił poważne luki w obronie powietrznej Arabii Saudyjskiej. Jak podał „Wall Street Journal”, powołując się na saudyjskich urzędników, królestwu zaczyna brakować pocisków przechwytujących, a ich obrona powietrzna nie zdołała odeprzeć ataku. Arabia Saudyjska poszukuje dodatkowych systemów obrony, bezskutecznie zwracając się o pomoc do Francji, Wielkiej Brytanii, Pakistanu i Egiptu już we wrześniu, co potwierdza agencja Associated Press.
Koncern Raytheon, producent systemów Patriot, dostarcza je do 19 państw, w tym do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Polski, Ukrainy i Arabii Saudyjskiej. Szesnaście z tych krajów dysponuje najnowszymi pociskami przechwytującymi PAC-3 MSE. Zjednoczone Emiraty Arabskie posiadają również systemy THAAD, przeznaczone do zwalczania pocisków balistycznych na dużych wysokościach, a Arabia Saudyjska także rozbudowuje swoją obronę o te systemy.
Jednak ponad dekada walk z Huti znacząco uszczupliła saudyjskie zapasy pocisków przechwytujących. Sytuację pogłębiły irańskie ataki odwetowe, które nasiliły się po rozpoczęciu wojny USA i Izraela z Iranem 28 lutego. Według „WSJ” Rijad jest zmuszony do przemieszczania baterii obrony powietrznej, aby chronić kluczowe obiekty w kraju.
Dokładna wielkość zapasów pocisków przechwytujących państw Zatoki Perskiej pozostaje tajemnicą wojskową, ale skalę ich zużycia doskonale ilustrują dane dotyczące irańskich ataków. Od 28 lutego do 8 maja obrona powietrzna ZEA przechwyciła 551 pocisków balistycznych, 29 manewrujących i 2263 drony. Na początku kwietnia amerykański think tank JINSA szacował, że Emiraty i Bahrajn zużyły już wówczas ponad 75 proc. swoich zapasów pocisków PAC-3 do Patriotów.
Amerykańskie rezerwy i wyzwania produkcyjne
Wojna z Iranem znacząco uszczupliła również amerykańskie zapasy pocisków przechwytujących. Według ustaleń think tanku CSIS, przytoczonych przez Reutersa, od lutego do lipca Stany Zjednoczone zużyły około 65 proc. pocisków do systemów Patriot na potrzeby obrony sojuszników i własnych sił w regionie. Ich zapasy spadły z 2330 do mniej niż 850 sztuk.
Odbudowa tych zapasów będzie procesem długotrwałym, trwającym lata, ponieważ możliwości produkcyjne nie mogą być szybko zwiększone. Amerykański koncern Lockheed Martin dostarczył w 2025 roku 620 pocisków PAC-3 MSE. Mimo że planuje potroić roczne zdolności produkcyjne, cel ten zamierza osiągnąć dopiero pod koniec 2030 roku.
Konsekwencje dla Polski i Ukrainy
Niedobory pocisków przechwytujących dotykają również europejskich sojuszników Stanów Zjednoczonych. Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. dyw. Ireneusz Nowak poinformował w poniedziałek, że dostawy pocisków PAC-3 MSE do polskich systemów Patriot na pewno się opóźnią.
Szczególnie trudna jest sytuacja Ukrainy, która zmaga się z poważnym niedoborem pocisków do systemów Patriot, niezbędnych do obrony przed rosyjskimi rakietami balistycznymi. W sierpniu prezydent Wołodymyr Zełenski informował, że dostawy pocisków przeciwlotniczych spadły do jednej trzeciej poziomu z analogicznego okresu 2025 roku. Za główną przyczynę uznał wojnę na Bliskim Wschodzie, ale zasugerował również, że ograniczenie dostaw może służyć wywieraniu presji politycznej na Kijów.
Ukraina przy wsparciu sojuszników zamawia około tysiąca pocisków przechwytujących do Patriotów, jednak większość z nich ma dotrzeć dopiero w kolejnych latach. Dlatego Kijów intensywnie zabiega o amunicję z istniejących zapasów sojuszników, którzy sami muszą zachować część na własne potrzeby obronne, co tworzy trudny dylemat dla państw wspierających Ukrainę.
Niezmniejszone zagrożenie ze strony Iranu
Tymczasem Iran prawdopodobnie zachował znaczną część swojego arsenału. Według szacunków zachodnich służb, przywołanych przez Bloomberga, jego zapasy uzbrojenia wynosiły w czerwcu około 75 proc. stanu sprzed wojny. W październiku agencja podała, że mimo bombardowań Teheran utrzymał zdolność produkcji rakiet i dronów, a dodatkowe pociski dostarcza mu Rosja. Oznacza to, że podczas gdy USA i ich sojusznicy zużywają pociski przechwytujące szybciej, niż są w stanie uzupełniać zapasy, zagrożenie kolejnymi irańskimi atakami rakietowymi pozostaje wysokie.