Spis treści
W obliczu niedawnych doniesień zza oceanu, dotyczących zmian w polityce zakupowej Stanów Zjednoczonych, francuskie dowództwo morskie stanowczo potwierdza stabilność swoich strategicznych projektów. Admirał Christophe Cluzel, dowódca francuskich sił morskich, w środowym wystąpieniu w parlamencie, odniósł się do kwestii dostaw katapult elektromagnetycznych dla przyszłego lotniskowca "France Libre".
„Decyzja w USA (przyp. red. w sprawie rezygnacji z wyposażenia lotniskowców w katapulty elektromagnetyczne) nie została jeszcze podjęta (…) nie widzę zagrożenia dla naszego kontraktu” – oświadczył admirał Cluzel. Te słowa miały na celu rozwianie wszelkich spekulacji dot. wyposażenia lotniskowca w amerykańskie katapulty. Przypomnijmy, że w sierpniu Trump nakazał Marynarce Wojennej powrót do starszych katapult parowych, uznając system elektromagnetyczny za zawodny. Decyzja ta wzbudziła wątpliwości co do przyszłych dostaw tej technologii dla lotniskowców. Cluzel dodał, że w przyszłym tygodniu ma zaplanowane spotkanie ze swoim amerykańskim odpowiednikiem i sądzi, że temat ten zostanie omówiony.
Admirał odpowiedział także na pytanie posła o zależność francuskiego lotniskowca od amerykańskiej technologii i ryzyko odcięcia od dostaw w przypadku przejścia USA na katapulty parowe. Szef marynarki przyznał, że taka zależność została zaakceptowana w ramach programu i uznana za kontrolowaną. Dodał, że Francja zakupi znaczne zapasy części zamiennych już na początku realizacji projektu, którego budowę prowadzi Naval Group. Cluzel zaznaczył jednak, że planowana jest analiza możliwości zaprojektowania własnych katapult przez Francję, wraz z oceną kosztów i terminów. Jej wyniki mają być znane w 2028 roku. Zdaniem admirała kraj byłby w stanie to zrobić, lecz w terminach znacznie wykraczających poza wprowadzenie do służby okrętu France Libre i przy wyraźnie wyższym koszcie jednostkowym.
Podczas przesłuchania zdradzono także, że Francja rozważa możliwość przedłużenia służby lotniskowca Charles de Gaulle poza planowany termin wycofania w 2038 roku, co pozwoliłoby na utrzymanie floty dwóch lotniskowców. Admirał Cluzel podkreślił, że decyzja o dwóch lotniskowcach ma charakter polityczny, a stała obecność na morzu wymagałaby nawet trzech jednostek. „Czy potrzebujemy dwóch lotniskowców? Dwa lotniskowce pozwalają utrzymać stałą gotowość bojową z Tulonu” – powiedział Cluzel komisji obrony Zgromadzenia Narodowego, mając na myśli port macierzysty Charles de Gaulle’a w południowej Francji. „Dwa lotniskowce to ambicja polityczna i nie do mnie należy decyzja, czy jest to właściwe”. W latach 2036–2038 przewidziano dwuletni okres nakładania się służby obu okrętów, aby zapewnić płynne przekazanie kompetencji – po raz pierwszy od końca lat 90. Francja będzie miała dwa lotniskowce jednocześnie.
Decyzja Trumpa a przyszłość amerykańskich lotniskowców
Sytuacja wokół katapult elektromagnetycznych nabrała rozgłosu w sierpniu, kiedy to prezydent Donald Trump podpisał dokument nakazujący rezygnację z systemu EMALS (Electromagnetic Aircraft Launch System) na rzecz starszych, sprawdzonych katapult parowych. Ta decyzja dotyczyła konkretnie lotniskowców typu Gerald Ford. W jej wyniku, kolejna planowana jednostka tego typu, lotniskowiec USS Doris Miller, ma rzekomo zostać wyposażona w tradycyjne katapulty parowe. Argumentem za powrotem do starszej technologii były kwestie kosztów, niezawodności oraz czas potrzebny na dopracowanie i wdrożenie nowego systemu EMALS, który wciąż borykał się z pewnymi wyzwaniami technicznymi. Co ważne marynarka nie zamawiała katapult parowych od dwudziestu lat, a ostatnie zamówienie dotyczyło USS George H. W. Bush, ostatniego lotniskowca typu Nimitz
Mimo decyzji Trumpa amerykańska marynarka wojenna wydaje się trzymać przy elektromagnetycznych systemach startowych na swoich najnowszych lotniskowcach. Marynarka niedawno przyznała kontrakty na Electromagnetic Aircraft Launch System (EMALS). We wrześniu firma Kato Engineering otrzymała kontrakt o wartości 49,3 miliona dolarów na wsparcie podsystemu magazynowania energii EMALS, a marynarka opublikowała też ogłoszenie, że poszukuje dostawców komponentów, takich jak pompy recyrkulacyjne. Marynarka twierdzi, że katapulty elektromagnetyczne zapewniają płynniejsze przyspieszenie, można je dostosować do różnych typów samolotów, w tym dronów, szybciej się resetują oraz wymagają mniej konserwacji i personelu. Przejście z powrotem na technologię parową wymagałoby poważnych zmian w produkcji i znacznych kosztów.
Różnica między katapultami elektromagnetycznymi (EMALS) a katapultami parowymi jest fundamentalna i odzwierciedla ewolucję technologii wojskowych. Katapulty służą do przeprowadzania operacji startu samolotów z pokładów lotniskowców, umożliwiając im osiągnięcie prędkości niezbędnej do oderwania się od pokładu na krótkiej przestrzeni. Przez dziesięciolecia katapulty parowe były niezawodnym koniem roboczym na lotniskowcach typu Nimitz. Ich największą zaletą jest to, że jest to technologia sprawdzona w boju, wysoce niezawodna i dobrze znana załogom. Jednak system ten ma również swoje wady. Generuje ogromne, gwałtowne przeciążenia, które negatywnie wpływają na żywotność konstrukcji samolotów. Co więcej, zużywa ogromne ilości wody i energii, a jego mechaniczna natura wymaga intensywnej i kosztownej konserwacji. Kluczowym ograniczeniem jest brak precyzyjnej regulacji siły startu, co utrudnia lub uniemożliwia operowanie lżejszymi maszynami, takimi jak bezzałogowe statki powietrzne.
System EMALS to technologiczny skok w przyszłość, który zastępuje mechanikę i parę wodną zaawansowaną elektroniką i elektromagnetyzmem. Jego sercem jest liniowy silnik indukcyjny o długości ponad 90 metrów, wbudowany w pokład startowy. Zamiast pary i tłoków, EMALS wykorzystuje potężne, precyzyjnie kontrolowane pole elektromagnetyczne do rozpędzenia wózka startowego. Energia dla systemu jest pobierana z generatorów okrętu i magazynowana w specjalnych kondensatorach, a następnie uwalniana w postaci potężnego impulsu elektrycznego. Ten impuls tworzy przemieszczającą się falę magnetyczną, która ciągnie wózek z samolotem po torze startowym. Cały proces jest sterowany komputerowo, co pozwala na niespotykaną dotąd precyzję. To właśnie ta precyzja jest największą zaletą EMALS. System może dostosować siłę startu do masy konkretnego samolotu, od ciężkich myśliwców F-35C po lekkie drony. Przyspieszenie jest znacznie płynniejsze, co redukuje obciążenie strukturalne maszyn i zwiększa bezpieczeństwo pilotów. EMALS jest również bardziej wydajny energetycznie, cichszy, wymaga mniej personelu do obsługi i jest łatwiejszy w konserwacji dzięki mniejszej liczbie części mechanicznych.
US Navy konsekwentnie wyposaża swoje najnowsze lotniskowce typu Ford w systemy EMALS. Co więcej, inne kraje podążają tym śladem. Chiny zaimplementowały własną wersję katapulty elektromagnetycznej na swoim najnowszym lotniskowcu "Fujian", co jest ogromnym skokiem technologicznym dla ich marynarki.
Francuski lotniskowiec "France Libre": Perspektywy na 2038 rok
Ambitny projekt francuskiego lotniskowca przyszłości, nazwanego "France Libre", stanowi istotny rozwój w zdolności obronnych kraju. Projekt budowy lotniskowca nowej generacji, mającego zastąpić oddanego do służby w 2001 roku „Charles'a de Gaulle'a”, został zainicjowany w 2018 roku. Decyzja o kontynuacji programu i rozpoczęciu budowy została ostatecznie potwierdzona przez prezydenta Francji pod koniec 2025 roku. Nowy okręt, budowany w stoczni Chantiers de l'Atlantique w Saint-Nazaire, ma wejść do służby w 2038 roku, dokładnie wtedy, gdy jego poprzednik zostanie wycofany. Wybór nazwy „France Libre” nie jest przypadkowy. Nawiązuje ona do ruchu Wolnej Francji, kierowanego przez generała Charles'a de Gaulle'a podczas II wojny światowej, symbolizując ducha oporu i dążenie do wolności. Jest to hołd dla historii i jednocześnie deklaracja strategicznej autonomii Francji na arenie międzynarodowej.
„France Libre” będzie znacznie większy i potężniejszy od swojego poprzednika. Lotniskowiec będzie miał wyporność około 80 000 ton (w porównaniu do 42 500 ton „Charles’a de Gaulle’a”) i długość około 310 metrów. Napęd zapewnią mu dwa reaktory jądrowe nowej generacji K22, które dadzą okrętowi praktycznie nieograniczony zasięg i autonomiczność przez 10 lat bez wymiany paliwa. Prędkość maksymalna przekroczy 27 węzłów (ok. 50 km/h), a załoga liczyć będzie około 2000 osób, wliczając personel latający. Jedną z kluczowych innowacji na pokładzie „France Libre” będzie zastosowanie amerykańskiego systemu katapult elektromagnetycznych EMALS (Electromagnetic Aircraft Launch System).
Sercem każdego lotniskowca jest jego grupa lotnicza. „France Libre” zostanie przystosowany do operowania najnowocześniejszymi statkami powietrznymi. Planowana grupa lotnicza będzie obejmować do 30 myśliwców wielozadaniowych Dassault Rafale M w najnowszej wersji, a w przyszłości także myśliwce nowej generacji opracowywane w ramach programu SCAF (System de Combat Aérien du Futur). W jej skład wejdą również do trzech samolotów wczesnego ostrzegania Northrop Grumman E-2D Advanced Hawkeye, które pełnić będą rolę „oczu i uszu” floty. Do zadań ratowniczych, transportowych i zwalczania okrętów podwodnych przeznaczone będą śmigłowce wielozadaniowe, takie jak NH90 Caïman i Airbus H160M Guépard.