- Rosyjski "Kindżał", promowany jako przełomowa broń hipersoniczna, okazał się w 90% starym pociskiem balistycznym Iskander-M, co ujawniła ukraińska ekspertyza.
- Doświadczenie wojenne podważa mit o jego "nieprzechwytywalności" i tłumaczy, dlaczego Kreml drastycznie ogranicza zamówienia, borykając się z produkcją.
- Dowiedz się, jak fiasko rosyjskiej superbroni wpływa na strategię wojenną i dlaczego luki w sankcjach wciąż zagrażają bezpieczeństwu.
Kiedy w marcu 2018 roku Władimir Putin prezentował odpalany z samolotów pocisk Ch-47M2 Kindżał jako „nieprzechwytywalną broń hipersoniczną nowej ery”, mówił o nim jako o nowej superbroni o wyjątkowych możliwościach. Już wówczas wielu analityków zwracało uwagę na uderzające podobieństwo nowej broni do rakiety balistycznej 9M723 systemu rakietowego Iskander-M. Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (GUR) ujawnił szczegółową analizę konstrukcyjną flagowego rosyjskiego pocisku, w pełni potwierdzając tę koncepcję.
Kindżał – realia i propaganda
Kindżał jest jednostopniowym pociskiem na paliwo stałe ze zintegrowaną głowicą bojową. Z punktu widzenia inżynierii rakietowej niemal cały moduł napędowy, struktura kadłuba oraz podstawowe układy sterowania zostały przeniesione wprost z pocisku 9M723. Przystosowanie konstrukcji do odpalania z pułapu stratosferycznego (z pokładu zmodyfikowanych myśliwców MiG-31K) wymagało jedynie wprowadzania nielicznych modyfikacji aerodynamicznych i elektronicznych, związanych ze zmianą sposobu odpalania.
Kluczowe różnice konstrukcyjne między Kindżałem a Iskanderem są nieliczne:
- Z oczywistych przyczyn pocisk Kindżał składa się tylko z jednego stopnia pocisku Iskander, gdyż nie potrzebuje silników startowych. Ich rolę spełnia samolot-nosiciel.
- Kindżał posiada specjalny aerodynamiczny element osłaniający tylną część pocisku w locie, który jest odrzucany automatycznie tuż po uruchomieniu silnika rakietowego.
- Pocisk lotniczy wyposażono w aktywną głowicę radiolokacyjną, działającą w terminalenej fazie lotu, podczas gdy w lądowym Iskanderze-M rozwiązanie to wciąż istnieje głównie w planach. Klasyczny Iskander w końcowej fazie jest korygowany przez moduł optyczny typu DSMAC (Digital Scene Matching Area Correlator) – porównuje obraz terenu z kamery z cyfrową mapą terenu/celu, wgraną do komputera pokładowego przed startem.
- Wabiki i system walka elektroniczna: Ch-47M2 posiada wbudowaną stację aktywnych zakłóceń oraz nowego typu zintegrowany system wyrzucający pułapki radarowe.
Problemy z celnością i zmiana konstrukcji głowicy
Jak raportuje GUR, dotychczasowe użycie bojowe Kindżałów w Ukrainie ujawniło poważne mankamenty konstrukcyjne. Standardowo pocisk przenosi głowicę penetrująco-burzącą w grubej stalowej osłonie, przeznaczoną do niszczenia silnie wzmocnionych obiektów (np. podziemnych bunkrów dowodzenia) lub specjalną głowicę jądrową.
Ukraiński wywiad ustalił, że rosyjskie zakłady pracują obecnie nad nowym wariantem Kindżała, wyposażonym w klasyczną głowicę odłamkowo-burzącą. Z punktu widzenia wojskowego jest to z jednej strony dostosowanie broni do atakowania innego rodzaju celów, głównie cywilnych. Z drugiej, jest to też wyraźne przyznanie się do porażki w zakresie precyzji naprowadzania. Pociski penetrujące wymagają ekstremalnie wysokiej precyzji trafienia w cel. Zbyt duży rozrzut sprawia, że ładunek penetrujący staje się bezużyteczny, podczas gdy głowica odłamkowa pozwala na rażenie celu obszarowo, nadrabiając odchylenia trajektorii.
Rosja redukuje zamówienia: Iskander wygrywa z Kindżałem
Ujawnienie faktu, że obie rakiety korzystają z tej samej bazy komponentowej, rzuca nowe światło na decyzje budżetowe Ministerstwa Obrony FR. Rosyjskie dowództwo zdecydowało o znacznym ograniczeniu zamówień na nowe pociski Ch-47M2 Kindżał, przesuwając moce produkcyjne, surowce i komponenty elektroniczne na rzecz odpalanych z ziemi rakiet 9M723, stosowanych w systemie Iskander-M.
Decyzja ta wynika z dwóch brutalnych dla Moskwy faktów. Po pierwsze, brakuje nosicieli. Kindżał może być odpalany wyłącznie ze specjalnie przystosowanych ciężkich myśliwców MiG-31. Ich flota jest niewielka, a rosyjski przemysł lotniczy nie jest w stanie dostarczyć nowych maszyn, a jedynie modernizuje będące w służbie samoloty. Drugi powód wynika wprost z doświadczeń na Ukrainie. Zestrzelenie wielu Kindżałów przez baterie systemów Patriot PAC-3 nad Kijowem obaliło mit nieuchwytności rakiety, czyniąc drogi program lotniczy mniej opłacalnym niż masowy ostrzał balistyczny z wyrzutni lądowych.
Nawet jeśli pojedynczy pocisk Iskander-M jest droższy niż Kindżał, ze względu na cały moduł startowy, niezbędny do wyniesienia sekcji bojowej na odpowiednią wysokość, to prostsza i tańsza jest wyrzutnia. Rosja bez problemu wytwarza kolejne wyrzutnie systemu Iskander, typu 9P78-1. Każda z nich przenosi dwa pociski balistyczne 9M723 Iskander-M, podczas gdy samolot MiG-31K przenosi pojedynczy pocisk Ch-47M2 Kindżał.
Nie przekreśla to całkowicie przyszłości pocisków Kindżał, a jedynie zmienia priorytety. Odpalana z myśliwca o dużym zasiegu i prędkości rakieta balistyczna jest nadal skutecznym uzbrojeniem przeciw wybranym celom o szczególnym znaczeniu. Rakieta Ch-47M2 może być użyta przeciw celom w zasadzie w dowolnym miejscu, dzięki możliwości tankowania myśliwca MiG-31K w locie. Rosja już testowała loty tych maszyn choćby nad zachodnią częścią Morza Śródziemnego. Natomiast Iskander-M pozostaje skutecznym, relatywnie masowym środkiem rażenia celów na dystansie kilkuset kilometrów.
Fiasko substytucji importu i luki w sankcjach
Ukraiński wywiad bardzo precyzyjnie zmapował proces produkcji rakiet Ch-47M2 Kindżał, w który zaangażowanych jest 58 przedsiębiorstw rosyjskiego sektora zbrojeniowego. Co bardzo niepokojące, aż 22 z tych firm wciąż nie zostało objętych sankcjami Unii Europejskiej ani USA.
Z dobrych wiadomości natomiast, mimo oficjalnych deklaracji Kremla o pełnej niezależności technologicznej, program „substytucji importu” poniósł klęskę. Rosyjskie zakłady nie były w stanie wyprodukować rodzimych zamienników o odpowiednich parametrach i musiały powrócić do wykorzystywania amerykańskich procesorów oraz mikrokontrolerów „pozyskiwanych poprzez kraje trzecie”. Oznacza to, de facto zależność produkcji od komponentów przemycanych do Rosji. Szczelne zamknięcie luk w sankcjach wciąż pozostaje kluczowym wyzwaniem dla państw Zachodu i najskuteczniejszą metodą ograniczania rosyjkich możliwości militarnych.
Podsumowując wnioski – Kindżał okazał się dokładnie tym, czego się spodziewaliśmy – w 90% Iskanderem i w 90% propagandą. Jego skuteczność, precyzja czy odporność na środki obrony powietrznej nie odbiegają istotnie od Iskandera, czyli pocisku z ostatnich lat ZSRR. Głównie dlatego, że różnice są raczej symboliczne, na poziomie generacyjnej modernizacji, a nie nowej broni.
Nie zmienia to jednak faktu, że mówimy o pocisku balistycznym, przenoszonym przez jeden z najszybszych samolotów bojowych na świecie, który z prędkością ponad 2,3 Macha może operować w promieniu niemal 800 km. Tankowanie w powietrzu zmienia ten dystans w granicach wydolności dwuosobowej załogi. Należy więc mieć pociski Kindżał na uwadze, ale ich mit można spokojnie uznać za obalony.