Dlaczego USA opłaca się dostarczać Ukrainie dane wywiadowcze?

„Prawdopodobnie pytacie, czy otrzymujemy informacje wywiadowcze od strony amerykańskiej. Tak, kontynuujemy tę współpracę” – zapewnił świat podczas drugiego dnia (13 października) Warsaw Security Forum Andrij Sybiha, minister spraw zagranicznych Ukrainy. To oficjalna reakcja Kijowa na doniesienia zachodnich mediów o tym, jakoby Biały Dom miał wstrzymać pomoc wywiadowczą dla Ukrainy.

Amerykański i ukraiński żołnierz analizują mapę przy laptopie. O współpracy wywiadowczej USA i Ukrainy czytaj w SE Portal Obronny.
Autor: Wygenerowane przez AI

• Doniesienia mediów łączą groźby odcięcia danych z żądaniami Donalda Trumpa, by Kijów zaprzestał ataków na rosyjskie rafinerie.

• Prezydent USA uważa, że ukraińskie uderzenia w rosyjską petrochemię wywołują zwyżkę cen oleju napędowego nie tylko w Stanach Zjednoczonych.

• Pomoc wywiadowcza USA nie jest bezinteresowna – Ukraina rewanżuje się za nią na zasadzie obopólnych korzyści.

Relacje amerykańsko-ukraińskie ochłodziły się

Według niektórych zachodnich mediów, w tym „Financial Times”, Donald Trump zagroził Ukrainie, że jeśli ta nie wstrzyma ataków odwetowych na rosyjski przemysł petrochemiczny, to USA mogą wstrzymać wymianę informacji wywiadowczych. Dziennik podał: „Trump wielokrotnie naciskał na Zełenskiego, aby wstrzymał ataki dronów dalekiego zasięgu ze względu na ich wpływ na globalny rynek oleju napędowego i konsekwencje dla amerykańskich konsumentów. Prezydent USA i jego wysłannicy są coraz bardziej sfrustrowani ignorowaniem ich próśb przez Ukrainę…”.

Portal Axios poinformował, że podczas rozmów w Miami (9 października) amerykańscy mediatorzy Steve Witkoff i Jared Kushner mieli jakoby ostrzec stronę ukraińską o możliwym zablokowaniu dostępu do amerykańskich informacji wywiadowczych, jeśli Ukraina będzie kontynuować ataki na przemysł naftowy.

Relacje amerykańsko-ukraińskie ochłodziły się, eufemistycznie to określając, po tym, jak Donald Trump zawarł z Władimirem Putinem umowę na dostawy oleju napędowego, w tym na rynek amerykański. Rosja ma wyeksportować ponad 300 tys. ton oleju napędowego na rynek amerykański i światowy, kolejne 500 tys. ton w listopadzie i kolejny milion ton „natychmiast potem”.

W odpowiedzi na amerykańsko-rosyjskie porozumienie prezydent Wołodymyr Zełenski wezwał USA do podjęcia stanowczych rozmów z Moskwą oraz nałożenia sankcji na mocy ustawy Lindseya Grahama. Warto pamiętać, że ten akt prawny został przyjęty w kwietniu 2024 r., czyli za prezydentury Joe Bidena. Zełenski oświadczył również, że jeśli Rosja wstrzyma ataki na ukraińską energetykę, to Ukraina powstrzyma się od uderzeń odwetowych.

Donald Trump uważa, że „ropa” drożeje nie dlatego, że Stany Zjednoczone są w konflikcie militarnym z Iranem, ale dlatego, że Ukraina atakuje rosyjską infrastrukturę petrochemiczną. Obecnie średnia cena oleju napędowego na stacjach w USA wynosi ok. 6,20 – 6,28 USD za galon. 1 galon amerykański to ok. 3,785 litra, co daje w przybliżeniu 1,64 – 1,66 USD za litr (circa 6,40 – 6,60 PLN). To cena średnia. Najmniej płaci się w południowych stanach (ok. 5,8 USD za galon), najwięcej w stanach zachodnich (do 8 USD w Kalifornii). Dla porównania: w maju średnia ogólnokrajowa cena detaliczna oleju napędowego wynosiła 5,60 USD za galon (według oficjalnych danych U.S. Energy Information Administration). 

Garda: Vigo Photonics na Marsie i w polskich rakietach
Portal Obronny SE Google News

Czy sformułowanie „wymiana wywiadowcza” jest nieco na wyrost?

Nie, nie jest czymś takim. Ukraina dostarcza USA cennych informacji o Rosji. Ukraiński wywiad ma w Rosji sieć agenturalną, której – w porównywalnych rozmiarach – Amerykanie nie byliby w stanie zmontować; przede wszystkim z uwagi na bariery kulturowe i językowe. Ani HUR, ani SBU nie mają takich problemów, więc efekty pracy wywiadowczej tych służb, w obszarze wywiadu osobowego i technicznego, są nader cenne dla Waszyngtonu. Zatem nie jest tak, że Ukraina dostaje „coś” od USA „za darmo”. Określając ten stan rzeczy bardziej formalnie: współpraca wywiadowcza USA i Ukrainy oparta jest na zasadzie wzajemności i obustronnych korzyści.

USA dostarczają Ukrainie m.in. wiadomości (z rozpoznania satelitarnego) o odpaleniu pocisków balistycznych oraz o startach bombowców strategicznych. Amerykańskie satelity prowadzą stały monitoring ruchów rosyjskiej armii, koncentracji sprzętu, mostów pontonowych, lotnisk polowych, składów paliw i amunicji na terenach okupowanych oraz przy granicach.

Przesyłają również Siłom Zbrojnym Ukrainy precyzyjne namiary celów. Dane te pozwalają unikać chybionych uderzeń i omijać strefy rosyjskiej obrony przeciwlotniczej. Nadto Amerykanie lokalizują rosyjskie radary i baterie rakietowych systemów przeciwlotniczych, co pozwala ukraińskiemu lotnictwu, a przede wszystkim dronom wyznaczać bezpieczne korytarze przelotu do celów.

Eksperci z US Cyber Command i National Security Agency informują Kijów o planowanych lub trwających rosyjskich atakach hakerskich. USA dostarczają Ukrainie także narzędzi szyfrujących i wspierają ją w budowie bezpiecznych kanałów dowodzenia. To tylko kilka przykładów amerykańskiego wkładu w wymianę wywiadowczą. https://www.belfercenter.org/research-analysis/us-ukraine-intelligence-sharing-conversation-calder-walton

Można taki układ określić obrazowo jako „symbiozę wywiadowczą”. Formalne jego określenie to: „reciprocity for mutual benefit” (wzajemność dla obopólnych korzyści). W tym kontekście potencjalne wstrzymanie współpracy wywiadowczej (czemu zaprzeczył minister Sybiha) przez Biały Dom wydaje się obecnie mało prawdopodobne. Wskutek takiej decyzji straciłaby nie tylko Ukraina. Stany Zjednoczone również. Także prestiżowo...

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki